Ą i ę

– Steeeefffaaannn!!
– Rany julek, skąd te krzyki już na wejściu?
Stefan, ja jestem OBURZONA! No jak tak można ludzi traktować?!
– Krysiu, spokojnie, usiądź, zaparzę Ci kawę i
Tylko nie KAWĘ! Po dzisiejszym dniu mam wstręt! I spalone kubki smakowe!
– Opowiadaj, co się wydarzyło.
– Kojarzysz tą hipsterską kawiarnię, która otworzyła się na roku kilka dni temu?
– Naturalnie. Chyba szczycą się tym, że wszystko mają eko, ultra zdrowe, wegańskie, bezglutenowe, i że kawę z najlepszych upraw.
– Tak, dokładnie ta.
– Ale ceny pewnie w związku z tym zaporowe.
– Owszem, ale z racji otwarcia, wszystko jest 50% off i się z Grażynką skusiłyśmy.
Janusze.
– Słucham??
– Nic, nic. Opowiadaj, co tam takiego się zdarzyło.
– Jak wiesz, mam swoją ulubioną kawę i jestem dosyć wybrednym, ale też zdecydowanym klientem. Tak samo Grażynka, która przecież sama za barem pracuje i wie jak przyrządzić dobrą kawę, no i te wszystkie szczegóły, jaka powinna być temperatura mleka, espresso ile powinno się parzyć, jak to przyrządzić, żeby było smacznie i dobrze itp pierdoły.
– Yhym.
– Stefan, no nie przerywaj! Wystrój bardzo hipsterski, za barem wydziarana i znudzona dziewczyna, Zamawiamy, tłumaczymy co i jak i siadamy sobie w opustoszałym lokalu. Po dłuższej chwili, kawy są gotowe i tu pojawia się dramat. Dziewczyna olała nasze prośby i zaserwowała nam zimne napoje z wzrokami na kawie?!
– Latte art.
– Stefan?! Nie wnikam jak to się nazywa, chodzi o to, że po pierwsze miało być cieplejsze a było zimne, bez piany za to z hipsterskim rysunkiem. No to poszłam do pani i mówię co jest nie tak. Ona FOCH?! Wyobrażasz sobie?! FOCH? Ja zupełnie grzecznie wytłumaczyłam jej, że nie taką kawę zamawiałam i czy jest szansa na zrobienie napoju jeszcze raz.
– Oo, grubo.
– Żadne grubo Stefan! Nawet Grażynka powiedziała, że u niej w kawiarni nie byłoby problemu zrobić raz jeszcze tak, żeby klient był zadowolony. A już na pewno nikt nie robiły fochów, że coś jest nie tak!
– I co zrobiła ta nafochowana hipsterka?
– Ha! I tu jest najlepsze! Wzięła moją kawę, przelała do dzbanka, i z premedytacją SPALIŁA?!
– Spaliła??
No przegrzała cały napój tak ,że aż kipiało?!
– O fuuuj!
– Dokładnie!! Ja byłam w ciężkim szoku! I wyobraź sobie, że przelała to do filiżanki i z wrednym uśmiechem powiedziała, że teraz jest już ciepłe?! Moja noga już nigdy tam nie stanie i będę wszystkim odradzać to miejsce!!
– Ehh..
– Co ehasz? Nie mam racji?
– No masz, masz. Ja się tylko dziwię, że powstaje tyle ąi ę kawiarenek, które szczycą się tym, że mają świetne, naturalne i najlepszej jakości produkty, a zupełnie lekceważą tak istotna kwestię jak obsługa klienta..