praca nauczyciela w Hiszpanii

A może by tak wszystko rzucić i zacząć uczyć w Hiszpanii?

– Stefan, pamiętasz Rudą Monikę?
– Tą, z którą chodziłaś kiedyś na ploteczki i fitness, a która później wyjechała do Wielkiej Brytanii i zaczęła od zera swoją karierę w Costa Coffee?
– Tą samą. Z tym, że ona nie jest już szkoleniowcem i managerem w Anglii.
– Oo, a to jestem zaskoczony,bo kojarzę, że szybko awansowała i całkiem nieźle zarabiała.
– Owszem, ale teraz uczy angielskiego, w Hiszpanii.
Monika została nauczycielką języka angielskiego w Hiszpanii??
– Tak, i wiedziałam, że będziesz dowiedzieć się więcej, dlatego tu masz jej numer,i rób wywiad.

42045040_10157309662021030_2076792553641869312_o-2-531x1024 A może by tak wszystko rzucić i zacząć uczyć w Hiszpanii?

 

 

1.Cześć Monika, czy możesz nam coś o sobie powiedzieć?

Mogę, ale szczerze mówiąc, nie bardzo wiem co! I jest to o tyle zaskakujące, bo jest to drugie albo trzecie pytanie, które zadaje swoim uczniom – zaraz po „jak masz na imię” i „ile masz lat”.
Ale w telegraficznym skrócie – mam na imię Monika, mam 33 lata i obecnie mieszkam i pracuję w Sewilli. Lubię muzykę, filmy, książki i gry wideo. Pod pojęciem „książki” kryją się także komiksy, znane bardziej jako graphic novels.

2. Jak to się stało. że wylądowałaś w Hiszpanii i czym się zajmujesz?

Znasz to powiedzenie „serce nie sługa”? Tak to się właśnie stało. Poznałam pewnego kogoś i ten pewien ktoś powiedział mi, że wraca po półrocznej przerwie do Hiszpanii. A ja w tym momencie byłam na etapie „tego lubię, tego nie puszczę”. Nie miałam nic do stracenia, więc spakowałam walizki i kupiłam bilet w jedną stronę. I tak wylądowałam w Sewilli, gdzie mieszkam i pracuję już ponad rok.
Na początku prywatnie uczyłam angielskiego, a w międzyczasie zrobiłam kurs CELTA, szkoliłam umiejętności i w chwili obecnej pracuję w akademii języka angielskiego.

3. Jakie kwalifikacje są potrzebne żeby zacząć uczyć w Hiszpanii?

Przede wszystkim znajomość języka! Pracodawcy najczęściej szukają ludzi, którzy są native speakerami lub posługują się angielskim na min. poziomie C1, a najlepiej C2.
Do tego studia wyższe w kierunku nauczania lub filologii angielskiej. A jeśli posiadasz inne wykształcenie, to proszę o przynajmniej kurs TEFL. CELTA lub TrinityTESOL są jednak najbardziej pożądane.
Dodatkowym atutem jest doświadczenie, a jeśli znasz egzaminy Cambridge, to praktycznie wszystkie drzwi stoją otworem.

4. Czy chwalisz sobie tą pracę i da się z tego utrzymać na przyzwoitym poziomie?

Zawsze lubiłam pracę z ludźmi, więc sądzę, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku. Co do zarobków – osobiście nie narzekam, gdyż jest to mój pierwszy rok i wiem, że wraz z doświadczeniem przyjdą większe pieniądze. Jednakże porównanie zarobków do cen utrzymania w Hiszpanii wypada dla nauczycieli najczęściej korzystnie. Jeśli ktoś mówi, że zarabia małe pieniądze, to ma albo wygórowane wymagania, albo trafił do szemranej akademii, gdzie nie płacą za to wszystko, za co płacić powinni, np. czas poświęcony na planowanie zajęć.
Inną opcją, gdzie zarabia się mniej, są małe miasteczka i wioski, ale tam też życie jest sporo tańsze, więc stosunek wynagrodzenia do kosztów przeżycia się nie zmienia.

5. Czy masz porównanie z rynkiem polskim odnośnie uczenia?

I tak i nie. Pamiętam jak mnie uczono w szkole i wiem, że nigdy w życiu nie zrobiłabym tego samego moim uczniom. Wszystko to, czego nauczyciel powinien unikać przerobiłam w szkole średniej. I z tego powodu staram się swoje zajęcia prowadzić w sposób przyswajalny dla grup wiekowych które uczę – najmłodszy uczeń ma niecałe 3 lata, najstarszy ponad 70.

6. Jakie są plusy i minusy tej pracy?

Zdecydowanie jest więcej plusów niż minusów… a zatem: mieszkam w Hiszpanii, gdzie mam dobrą pogodę przez niemalże cały rok, tanie jedzenie i wino i dodatkowo bardzo dużo miejsc wartych odwiedzenia. W bonusie jestem w stanie wynająć razem z Sam’em duże, trzypokojowe mieszkanie, co pozwala nam na goszczenie rodziny i znajomych, ale także możemy z powrotem „bawić się” w Couchsurfing. Zarobki są na tyle dobre, że żyje się spokojnie i bez stresu no i praca 4 dni w tygodniu.
Jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy to to, że w chwili obecnej pracuję do 22 każdego dnia. Ale z drugiej strony zaczynam o 16, więc to taki minus-nie minus.

7. Jaki masz pomysł na siebie w perspektywie kolejnych 5/10 lat?

Na pewno przez kilka najbliższych lat będziemy dalej w Hiszpanii. Czy w Sewilli? Tego nie wiem, ale jest to bardzo prawdopodobne. Dobrze się tu żyje.
Ponadto mając tyle lat ile już mam, chciałabym być może zacząć się „ustatkować” – cokolwiek to znaczy. Bo mnie cztery litery swędzą i możliwe, że to moje „statkowanie” w jednym miejscu zamieni się w „statkowanie” w milionie innych miejsc.

8. Co poradzisz ludziom,którzy chcieliby spróbować pójść w Twoje ślady?

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, czego się chce. I dążyć do tego. Ale też nie nadymać się i poprosić o pomoc, gdy się jej wymaga. Inaczej życie na obczyźnie nie będzie łatwe.
I zanim ktoś wybierze tę drogę, lepiej mieć już wszystkie kursy i uprawnienia gotowe. Ja miałam o tyle dużo szczęścia, że Sam miał dużo doświadczenia w tej branży i był w stanie mi pomóc a także utrzymać mnie przez pierwszy rok, bo moje prywatne zajęcia nie płaciły oszałamiająco.

9. Czy jesteś szczęśliwa/spełniona zawodowo?

Szczęśliwa na pewno. A spełniona zawodowo? Zapytaj mnie za rok, bo może znowu mi się odmieni i stwierdzę, że życie jest za krótkie, żeby uczyć i zostanę zawodowym nurkiem. Albo tancerką flamenco.
10. I muszę zapytać- jak Ci się żyje w Hiszpanii?
Za Polską nie tęsknię. Nic mnie tam nie trzymało.
Życie w Hiszpanii jest dużo lepsze niż w UK czy PL – przede wszystkim jest porównywalnie taniej. W sensie jeśli porównamy stosunek zarobków do kosztów utrzymania. Bo wiadomo, że jak Krystyna by przyjechała na wakacje to i tak by narzekała, że drogo.
I na koniec: czy masz swoją działalność w sieci, gdzie można Cię śledzić, lub się z Tobą skontaktować?


W chwili obecnej pracuję nad blogiem – coś na obraz „codzienne życie nauczyciela angielskiego za granicą”. Zamierzam tam umieszczać może nie tyle materiały i pomoce dla innych, bo tego w sieci jest cała masa (aczkolwiek jeśli trafi się coś, co zwali mnie z nóg, to na pewno podlinkuję), ale bardziej noty odnośnie życia w Andaluzji z nauczycielskiej perspektywy itp.
W skrócie- bardziej lajfstajl niż poradnik. Dodatkowo będą tam zamieszczane podcasty, czyli Moniki Cotygodniowy Rant Niedzielny.
Całość będzie w języku angielskim, a znaleźć mnie będzie można od 1.11.2018 pod linkiem https://teachairblog.blogspot.com/.

View this post on Instagram

About last night.

A post shared by Monika W. (@helledore) on