Azjatycka biedronka.

Dwójka szalonych odważnych bloggerów postanowiła poświęcić swoje zdrowie i pieniądze dla dobra pokoleń, Razem z Dizajnuchem będziemy testować dla Was produkty tematyczne z discountów. Wiecej szczegółów znajdziecie tu KLIK.

Na pierwszy ogień idzie Azja ze sklepu z owadem.

Pierożki GYROZA

pierozki2-300x300 Azjatycka biedronka.

Biedronka jest moim lokalnym sklepem , także jestem w miarę na bieżąco z nowościami. Jakiś czas temu to opakowanie „zamachało” do mnie i wiedziałam że na kolację wjedzie Azja. Musze tu dodać, że uwielbiam azjatyckie żarcie, a pierożki dim sum itp. to istny #foodporn. Pytanie czy produkt z Biedry stanął na wysokości zadania? Przejdźmy do analizy:

Pierwsze wrażenie:  WOW! Biedronka wprowadziła produkt premium? I to w całkiem przestępnej cenie?! [ Obecnie trwa promocja na produkty dla upośledzonych kulinarnie gotowe ]

Po wyjęciu z opakowania: No wyglądają dosyć sztucznie, wręcz plastikowo.

Zaskoczenie: Nietypowy sposób przygotowania. Należy je najpierw podsmażyć, a później dopiero dusić w 1/2 szklance wody.

Smak: O dziwo jest naprawdę dobrze. Farsz ( mięso z kurczaka, por, cebula i kapusta) jest ciekawie doprawiony a gumowe na początku ciasto przypomina to ryżowe i bardzo dobrze uzupełnia smak farszu. Można je wsuwać same, ale zdecydowanie ciekawiej smakują z sosem sojowym, który dostajemy w pakiecie.

Czy wrócę do tego produktu: Na gastrofazie- dlaczego nie ;)..

pierozki2-300x300 Azjatycka biedronka.

Podsumowanie
8.4 średnia
wygląd
smak
łatwość przygotowania
jakość/cena
punkty lansu
 Sajgonki z kurczakiem

Kto nie był w chińczyku na sajgonkach z sosem słodko-kwaśnym zaserwowanych z kupą białej kapusty ( jak Azjaci to widzą to mają ciarki btw)- ten nie zna życia.

Sklep z owadem daje nam możliwość odtworzenia smaku z knajp w całkiem przystępnej cenie ( nie, nikt mi za to nie płaci 😛 ). Ale czy na pewno warto?

pierozki2-300x300 Azjatycka biedronka.

Pierwsze wrażenie: 4 sajgonki + sos nuoc-mam ( mieszkanka sojowego z octem winnym i rybnym) za zł- nie jest źle.

Po wyjściu z opakowania: Zapowiada się naprawdę dobrze. Ciasto powinno być chrupiące i jeśli przygotuje się to w piekarniku ( jest także opcja na patelni) nie powinno być zbyt tłuste.

Zaskoczenie: Bardzo szybko „dochodzą” w piekarniku.

Smak: I tu czar pryska. Kucharz doszedł do wniosku, że BRAK PRZYPRAW jest lepszy niż ich nadmiar. One NIE MAJĄ ŻADNEGO SMAKU. Sytuację ratuje dodany do nich sos- gdyby nie on, nie dało by się tego zjeść. Potencjał był- bo ciasto fajnie chrupie i farsz całkiem zacny- ale brak smaku jest niewybaczalny!

Czy wrócę do tego produktu: A po co?

pierozki2-300x300 Azjatycka biedronka.

Podsumowanie
4.6 średnia
wygląd
smak
łatwość przygotowania
jakość/cena
punkty lansu
Legenda

Wygląd – wiadomo, że kupujemy oczami, więc producenci opakowań oszukują na każdym kroku co do ich zawartości (opakowań, nie producentów). Ale oczywiście Wy najpierw przeczytacie nasze recenzje, żebyście się przypadkiem nie nacięli na coś, co wygląda jak lunch u Amaro i smakuje jak kupa. Albo odwrotnie – wygląda jak kupa, a smakuje po królewsku.

Smak – no właśnie. Bo jakby nie było, kupować to można oczami, ale ostatecznie to nasze (i Wasze) kubki smakowe zostaną popieszczone anielskim dotykiem albo porażone prądem. Może (ale nie musi) się to przełożyć na późniejsze gwałtowne wizyty w toalecie, więc idziemy Wam z pomocą. Łatwość przygotowania – założenie jest takie, że kupujemy dania gotowe. To nie jakiś tam fix do kaczki po starocerkiewnosłowiańsku, tylko gotowe żarcie, które wymaga minimum starania a ma zapewnić maximum kulinarnych korzyści. Jeśli przypalasz nawet wodę w czajniku, to ten punkt jest dla Ciebie.

Jakość/cena – nikt Was nie musi przekonywać, że zupki chińskie to zuo, prawda? Ale są tanie i czasami nawet smaczne, w ten specyficzny chemiczny sposób, więc per saldo się opłaca. No i tutaj chodzi o to samo.

Punkty lansu – siedzisz w akademiku, ma Cię wieczorem odwiedzić niezła foczka z Waszej grupy, bo się będziecie razem uczyć. Pokój posprzątałeś, wyrzuciłeś puste butelki, a stare skarpetki wyniosłeś obok do pokoju kumpla (on i tak wiecznie ujarany, więc nawet nie zauważy). Kupiłeś w kiosku paczkę durexów, ubrałeś się w czyste ciuchy, umyłeś nawet zęby, ale podejrzewasz, że to trochę za mało, żeby rano zrobiła Ci śniadanie. Podświadomie czujesz, że ugotowane parówki z keczupem nie za bardzo tutaj pomogą, ale gdybyś przygotował coś, czym zabłyśniesz, to cztery razy po dwa razy masz jak w banku. No i ta ocena jest o tym.

[ autorstwa niezawodnego Dizajnucha ]