Biegasz – tyjesz.

Do mieszkania wpada nabuzowana Krystyna.
-Stefan, ja to wszystko PIERDOLE!
-?.
-Od miesiąca zajeżdżam się jak dzika świnia! Chodzę na zumbę, potem godzinka na bieżni albo na orbi-cośtam. I co? I co?!!
– I co?
– No jedno wielkie GÓW..
– Krystyno – język. Ja Cię proszę.
– Ale Stefan, ja się tak morduję, a dzisiaj ta skomplikowana waga na siłowni powiedziała że ja PRZYTYŁAM?!
– Pomimo całego wysiłku?
– Ano właśnie! Przecież wypociłam tyle litrów na sali! I waga w domu pokazywała minus 5 kg! I już się tak cieszyłam. A dzisiaj trener powiedział mi, że straciłam mięśnie i nabrałam więcej tkanki tłuszczowej?! W dupie mam mięśnie! Ja nie chce być GRUBA!
-A powiedział co zrobić w takim razie?
– Tak. I wcisnął mi taką ulotkę.

 

The-best-health-Apps Biegasz - tyjesz.

-To co? Teraz zaczynasz robić siłę? Masę już masz.
– Stefan, to nie jest ŚMIESZNE!