Buntownik czy idiota?

#scenario1:

Koniec roku szkolnego-wiadomo euforia dla dzieci i ulga dla rodzicieli-trzeba to jakoś uczcić. Rodzinna tradycja z czasów podstawówki. Jesteśmy w kiedyś-rewelacyjnym-dziś-już-nieistniejącym Me Kongu. Wszyscy zamówili, jedzenie dotarło-wcinamy. No prawie wszyscy bo kurczak słodko-kwaśny siostry gdzieś się zawieruszył. Głodna dorwała się do moich sajgonek (?!!). Próba zwrócenia się do zabieganej kelnerki- bezskuteczna..Co robię ja? No oczywiście szturmem wchodzę na kuchnie i nie wychodzę dopóki słodko-kwaśny nie pojawi się na naszym stole.

#scenario2:

Studia. Wykład z Autorytetem. Wszyscy (o dziwo) słuchają-pilnie notują- w końcu z tego będzie egzamin. Profesor dużo mówi ale w bardzo zawiły sposób i widzę ze nie tylko ja nie rozumiem. Koniec: Czy są jakieś pytania? Cisza. Wiadomo, same bystrzaki na sali..Nikt się nie wychyli że nie skumał żeby nie wyjść na głąba..Zgłaszam się ja. Profesor tłumaczy. Już wiem o co chodzi. Po zajęciach podchodzą do mnie ludzie- dzięki, też nie miałam/em pojęcia o czym on mówi..

#scenario3:

Praca. Ktoś kiedyś ustalił pewne zasady i od kilku lat są powielane bez zmian. Z racji tych zasad- wielu dobrych pracowników odeszło z firmy do konkurencji bo najzwyczajniej w świecie są bezsensu. Przełożona – zakredytowany leming, który wdrapał się włażeniem w dupę na szczyt korpo-drabiny, ślepo egzekwuje te zasady i eliminuje buntowników. Na zebraniu zgłaszam się ja i przedstawiam co o tym myślę (ja i inni) i czy nie można by było wprowadzić pewnych zmian? Nie- bo stabilnie ale chujowo to polityka firmy a JA jestem od tego momentu podburzaczem i buntownikiem..

#scenario4:

Praca nr.2. Przepraszam, chciałabym schudnąć w jak najszybszym czasie. Na jakie zajęcia mam chodzić? No to szybki wykład że 70% sukcesu to dieta, 30% to trening. Mówię co ja bym wybrała i dlaczego oraz jak często. Pani zadowolona, pojawia się już na konkretnych zajęciach i raczej omija inne.I co? Dostaję zjebkę za promowanie jednych zajęć kosztem drugich..Ehh..

Mówienie co się myśli jest często niestety niemile widziane w naszym społeczeństwie. A nawet widziane jako objaw buntu albo wręcz głupoty. Ja jestem buntownikiem z wyboru i biorę na klatę tego konsekwencje. Chociaż czasami bywa ciężko.

odwaga-240x300 Buntownik czy idiota?

A Ty masz odwagę?