Czary

– Krystyno, czy możesz mi wytłumaczyć, co na liście zakupów robi 15 opakowań drożdży i 5 litrów mleka?! Czyżby jakiś cooking challenge,albo przyjęcie, o którym jeszcze nie wiem?
– Słodki jeżu! Stefan, czy ty musisz wszystko wiedzieć?
– A to jakaś tajemnica?
– Nie, ale będziesz za chwilę ze mnie szydził.
– Szydził? Ja? Skąd taki pomysł?
To na kurację.
– Drożdże i mleko na kurację? Jakaś domowa wersja botoxu?
– Steeefan!!!
– Krysiu, jestem żywo zainteresowany, co chcesz tym leczyć.
– Niedobory witaminy B i bolesność mięśni i stawów.
– Drożdzami i mlekiem?
– Z cukrem.
– I co masz z tym niby zrobić? Nie mów, że zamierzasz się obłożyć ciastem na pizze, zawinąć folią i tak spać?!
– Lol, nie Stefan. Zamierzam zrobić rozczyn, a potem wlać to do ciepłej wody i się w tym wymoczyć.
– I to ma pomóc?
– Mam nadzieję.
– A skąd pomysł na takie rzeczy? Myślałem, że jesteś zagorzałą zwolenniczką medycyny konwencjonalnej.
Życie zweryfikowało moje podejście do niej.  I ostatnia wizyty w szpitalu, uświadomiła mi, że całe życie jesteśmy robieni w chuja, bo potrącają nam z pensji na ubezpieczanie zdrowotne, które jak się okazuje, jest o kant dupy potłuc! Jak chcemy wyzdrowieć, to musimy sami znaleźć speca, i najczęściej jest to ktoś trudniący się medycyną alternatywną.

 

– No dobrze, czy to mają być jakieś specjalne drożdże i czy mleko świeże czy UHT?