Deforma

[ Do mieszkania wchodzi Krystyna ]
– Stefan, nie uwierzysz co się dzisiaj działo na mieście?!
– Najdroższa, domyślam się, że z okazji rozpoczęcia roku szkolnego widziałaś mnóstwo dzieci i młodzieży ubranych na galowo, oraz zatroskanych i zmęczonych rodziców.
– Ha! Stefan, ja widziałam nastolatków ubranych jak na melanż w Mielnie?! I oni w autobusie już robili plany, gdzie tu wbić na browca po apelu?! Świat stanął na głowie! Za moich czasów, dzieci ubierały się schludnie i elegancko. A po rozpoczęciu roku, szło się na uroczysty obiad, albo lody. Ale nie na browca z pieniążkami rodziców?!
– Hym, no czasy się zmieniają, a dzisiajsza młodzież jest faktycznie znacznie bardziej dojrzała.
– Dojrzała?! Stefan, im się w dupach poprzewracało i wykorzystują to, że rodzice nie mają dla nich czasu- ot to!
– …
– Nie przerywaj! I wiesz co Ci powiem? Bardzo się cieszę, że likwidują gimnazja! Skończy się ta patologia i może przyszłe pokolenie wyjdzie na ludzi!
– Krysiu, ja myślę, że likwidacja gimnazjów i to w taki chaotyczny sposób, jak mam miejsce teraz, nic nie da. Młodzież już dawno się zmieniła i nie winiłbym za to gimnazjów.
Jesteś przeciwny reformie edukacji?!
– Raczej deformie. I owszem, jestem przeciwny. Bo zamiast zmienić styl nauczania na taki,który przygotuje młodzież do rynku pracy, wywala się pieniądze jedynie na powrót do archaicznej struktury. I uważam , że jest to kaprys obecnej partii rządzącej, który do niczego dobrego nie prowadzi.
Lewak!
– Krysiu, możesz mnie przezywać, ale jeszcze kiedyś przyznasz mi rację.