Dorwać królika.

# Zając nr.1

Bakcyla kawowego złapałam w Kalifornii kilkanaście lat temu.  Codzienna wizyta w Starbucks, kontakt z wyluzowanymi i niezwykle ciekawymi ludźmi, chillout przy książce była moim codziennym rytuałem. Kawiarnia stała się moim tzw. trzecim miejscem a ludzie tam poznani – kumplami. Po powrocie do Polski, namiastkę tego znalazłam w Coffee Heaven (teraz Costa) aczkolwiek to nie było to samo.  W 2009 okazało się że zielony brat wkracza do Polski. Nie było innego wyjścia- aplikowałam do pracy. Przeszłam sito rekrutacyjne i razem z grupą szczęśliwców założyłam zielony fartuch. Szkolenie to była bajka: info o kawie, cup tasting, picie hektolitrów kawy, zajadanie się carmel drizzle- no generalnie insulinowy kop na kilka lat.  Fascynująca była też cała otoczka stworzona wokół otwarcia: szyby zaklejone były gazetami, mnóstwo ludzi chciało zajrzeć do środka a konkurencja miała ciepło w gaciach. Nastąpił dzień otwarcia: prasa, telewizja, celebrities- generalnie szał ciał i euforia. Od tamtego momentu czar zaczął pryskać.  Wymagania managementu były bardzo wysokie, wyszkolonego staffu jak się okazało zdecydowanie za mało, ciężkie warunki pracy (be klimy, cieknący sprzęt), noce spędzane na charytatywnym i przymusowym polerowaniu lokalu w ramach za uścisk dłoni prezesa..Była przyzwyczajona do ciężkiej pracy (nawet w biznesie kawowym) ale przeżyłam rozczarowanie tym co widziałam w USA a tym co zastałam w Polsce. Czar prysł. Wytrzymałam 3 miesiące.

# Zając nr. 2

D: X to gówno!

ja: Niemożliwe! Taka kadra, wysoki poziom, dobre zarobki. Zawsze chciałam tam pracować.

A jednak..

 

# Zając nr.3

A. szalał za D. Od momentu kiedy zobaczył ją w akcji: uśmiechnięta, energiczna, dowcipna i z jajem. Zauroczył się totalnie i postanowił zdobyć. Trochę to trwało bo D.nie była łatwą sztuką. Podchody nie miały końca, ale w końcu D. uległa. A. był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Zamieszkali razem dosyć szybko (za szybko imo) i idylla trwała. Krótko…bardzo krótko. Gdy D. zaczęła dobrze zarabiać coś zaczęło się psuć. A. nie był już potrzebny- wkurwiał drażnił ją, stał na drodze do jej szczęścia = kariery zawodowej. Zaczęła się przemoc psychiczna. A. stał się zakompleksiony, znerwicowany, rozchwiany emocjonalnie i słaby. Ale nie potrafił przerwać swojego cierpienia, Nienawidził momentami D., ale później bił się w pierś, przepraszał bo przecież nie potrafił bez niej żyć. Gehenna trwała długo..za długo..Udało się ( bardzo burzliwie) rozstać. D. zaczęła robić karierę. A. zbierał się do kupy przez rok. Marzenie stało się koszmarem..

# Zając nr.4

Diet jest całe mnóstwo– ale wszystkie mają to do siebie że zakazują jedzenia SMACZNYCH rzeczy. Jesteś dzielny, walczysz- ale po nocach śni Ci się tłusta, puszysta, pizza pepperoni z dodatkowym serem z Pizza Hut albo rożek firmowy z Zielonej Buzki ( 4 gałki, wafelek, bita śmietana, polewy i różniaste posypki). W końcu nadchodzi KRYZYS albo tzw. OKAZJA i postanawiasz sobie pofolgować. Zamawiasz ( jak np.ja w niedawne urodziny) do domu pizze i..no ok, było smaczne, ale żeby o tym fantazjować? No nie.

 

dream2-300x199 Dorwać królika.

I teraz zostaje pytanie: czy warto dogonić króliczka? Czy chodzi tylko o gonitwę? Ale przecież marzenia są od tego żeby je realizować..To jak to jest?