Fejm na dziecko

# Blogi.

Wirtualne pamiętniki. Forma kontaktu z innymi ludźmi. Medium. Źródło inspiracji, humoru, czasem frustracji. Tematyka jak i autorzy bywają różni. Cele – chęć sprawdzenia siebie, hobby, ale dla wielu praca przynosząca mniejsze lub naprawdę spore korzyści.

Zazwyczaj robimy to świadomie: siadamy, zakładamy, piszemy i się obnażamy. Ale co jeśli zaczynamy sprzedawać prywatność niewinnych i nieświadomych niczego dzieci? Tylko dlatego że są urocze, na zdjęciach wyglądają tak niewinnie i jak tu nie kliknąć lajka na fejsie czy insta? A skoro te zdjęcia maluchów są takie chodliwe- należy to wykorzystać! I rozkręcić biznes- co z tego że NA DZIECIACH. Przecież one lubią bycie w centrum uwagi, zabawy, przebieranie, pozowanie, nowe ubranka, itp. No tak- czasem mają focha- jak to dzieci. Nie zmusisz ich wtedy. No możesz przeczekać moment buntu albo przekupić- jak w życiu. No i przecież robisz to dla nich! Będą pieniążki na wakacje, wyjazdy, ubranka i w ogóle fajne życie. Nie, nie- tu nie chodzi o Ciebie- robisz to dla nich i przecież to tylko zabawa i nic złego nie może się stać..

# W sieci zawrzało.

Artykuł opublikowany w Elle „Stylowe dzieci w sieci” zasiał sporo kontrowersji. Materiał wkurzył matki bloggerki i zarzucił autorce brak wiarygodności oraz przekręcanie faktów. Stwierdziły, że został napisany tendencyjnie rzucając złe światło na rodzicielki, które promują swoje dzieci w sieci i zarabiają na tym niezłe pieniądze.  Elle odbiło piłeczkę i na swoim fanpagu zamieścił informację:

W nawiązaniu do komentarzy dotyczących artykułu „Stylowe dzieci sieci” zapewniamy, że wszystkie wypowiedzi autorek blogów były autoryzowane. Otrzymały one też informację, że wymowa tekstu będzie neutralna.
W tekście nie znalazły się obraźliwe komentarze pod adresem bloggerek, ani kłamliwe informacje na temat blogów. Artykuł nie jest laurką, tylko próbą analizy zjawiska.Miał na celu opis rozwijającego się rynku blogów i mody dziecięcej oraz stawiać pytanie o zagrożenia związane z publikacją zdjęć dzieci w sieci. Podtrzymujemy tezę, że publikacja takich zdjęć może być ryzykowna.Z takim stanowiskiem zgadzają się też psychologowie.

 

Dziennikarka Wysokich Obcasów w artykule „Dziecięca moda to grzech„, próbowała przedstawić obiektywną ocenę zjawiska. Chciała porozmawiać z autorkami najbardziej popularnych dziecięcych blogów, ale tylko jedna mam zgodziła się udzielić wywiadu ( Katarzyna Przydryga, blog vivi-oli.pl ). Pani Katarzyna nie widzi nic złego w publikowaniu zdjęć swoich bliźniaczek w sieci i zarabianiu na nich. Jest dumna z tego że jako samotna i bezrobotna matka- jest teraz w stanie zapewnić dzieciom godny byt, no i fakt że robi to ich kosztem nie jest dla niej problemem..

 

# W czym problem:

  1. To nie jest ich świadoma decyzja (na początku jest zabawa ale..)
  2. Przyzwyczajają się do bycia w centrum uwagi (potem mogą to stracić albo być egoistycznymi narcyzami)
  3. Zdjęcia mogą zostać wykorzystane przez pedofil ( w końcu każdy ma do nich dostęp)
  4. Muszą przejść fazę buntu– ale nie mogą (no bo zdjęcia, zobowiązania, hajs trzeba przecież zarabiać..)
  5. Czar pryśnie gdy przestaną być urocze i niewinne ( wymiana na nowy, lepszy towar..) i co wtedy?

 

Nie potępiam Mam. Są dumne ze swoich dzieci- chcą się pochwalić postępami w robieniu kupki, jedzeniu czy też pełzaniu. Chcą pokazać jak pięknie wyglądają w ubrankach, jak można stylowe i nie za ogromne pieniądze ubrać maluchy, Czasem też sarkastycznie podchodzą do tematu rodzicielstwa. Dzieci stały się centrum ich życia więc nie można winić że piszą bloga na ten temat. Ale pytanie zostaje czy nie odbije się to kiedyś na dzieciach?

 

childhood-288x300 Fejm na dziecko