Godzina zero.

#scenario

Wybiła godzina zero.

Stan gotowości w całym lokalu.

Personel przeszkolony.

Ochrona w gotowości.

Czekają.

#akcja

Krystyna nerwowo wybiega z metra. Idzie żwawym krokiem. No marszobieg którego nie powstydziłby się nawet Korzeniowski. Ale nie bieg- nie! Kryśka nie biega, bo ma na nie alergię. Poza tym to zbyt męczy, a Kryśka nie lubię się męczyć. Idzie zatem nerwowo spoglądając na zegarek. Zdąży? Musi! Czekała na ten moment CAŁY DZIEŃ! Od wczoraj minęło przecież tyle godzin upokorzenia w pracy! Ona musi ODREAGOWAĆ!

Kryśka widzi INNYCH. Ich kroki też robią się nerwowe. Ale nie może być ostatnia- musi zdążyć. Z zadyszką dopada bramek i sunie w jednym kierunku. Pod pachą dzierży obszerną torbę, w dłoni poręczny koszyk. Wie, że musi być mobilna a wózek zdecydowanie utrudniłby akcje. Idzie, idzie. Łeb łeb w babcią z majbachem. Po piętach drepcze im facet w stroju roboczym. Ale Kryśka jest cfana- zna skróty i znika między alejkami. Ha! Będzie pierwsza.

I chuj. Nie zdążyła! Sępy rzuciły się na żer?! Nie ma dostępu ?! Żadnego. Przepychają się i zrzucają produkty na podłogę. Jest walka! Próbują wyrywać sobie produkty z żółtą naklejką i odkładają na kupki. Później zanalizują co wyrwali i najwyżej porzucą gdzieś na sklepie. Ale NIE ODŁOŻĄ NA miejsce. NIE! Zwycięzca może być tylko jeden.

Załamana Krystyna staje z boku i myśli: „A nagram tą dzicz telefonem i wrzucę na jutuba”. Pech chce że bateria za słaba.  Staje z boku i podpatruje technikę– człowiek uczy się w końcu całe życie.

sales-300x158 Godzina zero.

1. Nur– należy na klęczkach nurkować w czeluście lodówki i wyławiać skarby niedostępne gołym okiem i dla osoby w stroju innym niż taki który można upierdolić.

2. Cichociemny– niby od niechcenia przechadzać się wokół zgromadzenia i podbierać pojedyncze artykuły z kupek osób walczących.

3. Staruszka– niby nie dowidzi i potrzebuje pomocy żeby dosięgnąć wyższe produkty. Do tego potrzebuje okulary- ale najpierw zdejmie, potem poczyta. Ahh, no wiadomo- kiepska emerytura. Kto babci zabroni.

4. Samarytanin– pomaga babci. Razem zdejmują z półki większość towarów i odkładają na kupkę czytaj największy wózek. No muszą potem doczytać. Przecież i tak większość zawodników prędzej czy później odpuści i nikt nie zczai że Staruszka i Samarytanka to matka z córką.

5. Obcokrajowcy– przecież Rosjanie i Ukraińcy nie znajo polskiego i nie można się z nimi dogadać czy też negocjować…

6. Studenciaki– no dobra, to trzeba zrozumieć. Budżet idzie na melanże a coś jeść trzeba.

sales-300x158 Godzina zero.

 

Krystyna robi notatki po czym idzie do kierownika. Tak- złożyć skargę!

#kurtyna