jak zostać wróżką?

Jak zostać wróżką?

– Stefan, wierzysz w czary?
– W czary? Znaczy takie hokus-pokus?
– Nie, mam na myśli ludzi z nadprzyrodzonymi zdolnościami, jak np. widzenie duchów, widzenie przyszłości, rozumienie kart.
– Słodki jeżu! Krystyno, czy Ty byłaś w wróżki?!
– W pewnym sensie.
– Poczekaj, usiądę – coś czuję, że to będzie mocne.
– Stefan, nie dramatyzuj! Każdy od czasu do czasu korzysta z usług wirtualnych wróżek. Nie ma w tym nic dziwnego! Ludzie chcą wiedzieć, co ich czeka, albo po prostu potrzebują porady.
– Nie mogłaś się mnie zapytać?
– NieE.
– No dobrze, ale jak wrażenia?
– Nie wiem co o tym myśleć. Jestem lekko rozstrzęsiona, ale też mile zaskoczona.
– ?
– Chodzi o to, że Wróżka Ania nic o mnie nie wiedziała, a czytając karty- dokładnie odwołała się do mojej sytuacji życiowej.
– Może to jakiś chwyt psychologiczny, którego uczą na jakimś kursie dla czarownic, znaczy wróżek?
– Wiedziałam, że będziesz się nabijał!
– Absolutnie! Jestem po prostu ciekawy, czy faktycznie ktoś może mieć dar “widzenia”, czy jest to po prostu wyuczone.
– Też byłam ciekawa, dlatego postanowiłam zadać Wróżce Ani kilka pytań.
– Zamieniam się w słuch!

witch Jak zostać wróżką?

 

Jak to się stało, że zostałaś wróżką?
– W zasadzie ezoteryką interesuje się od dawna, ale dopiero niedawno osiągnęło to pewne świadome „apogeum” zainteresowania. Przez większość dorosłego życia wypierałam ze świadomości fakt, że pierwsze karty tarota trafiły do mnie gdy miałam 14 lat. Mianowicie był wydawany wtedy taki magazyn „13” dla nastolatek, i jako dodatek do gazety były właśnie Wielkie Arkana (część talii tarota, która może wróżyć do samodzielnego wróżenia). Jednakże nie spodobało się to mojej starszyźnie plemiennej, o mocno zakorzenionych katolickich korzeniach i talia ta została unicestwiona 😉
Regularnie czytałam o snach, ponieważ zdarzały się w mojej rodzinie osoby, które miały sny prorocze, jasnowidziały, a także zdarzyło się, że jednej nocy kilkoro członków mojej rodziny, w tym ja, mieliśmy ten sam sen. Co więcej, zawsze moje sny były bardzo wyraźne, kolorowe i realistyczne. Z biegiem lat nauczyłam się je kontrolować i w dowolny sposób je reżyserować, a więc nauczyłam się czegoś, co nazywane jest „świadomym śnieniem”. Brzmi kosmiczne i kosmiczne jest! W tym momencie 95% moich znów jest właśnie świadoma i mam z tego niezły ubaw, bo mogę w tych snach robić wszystko, o czym tylko pomyślę. Ale jest coś jeszcze bardziej kosmicznego – udało mi się kilka razy tak zwane „out of body experience” (OOBE), czyli wyjście poza ciało, gdy ciało leży. Zanim jednak w moją stronę poleje się woda święcona i hejt z internetów, może na tym poprzestańmy).
To kiedy to nabrało rozmachu? Jakiś kurs? Albo może proroczy sen
– W dorosłości, nie tak dawno, karty trafiły do mnie od zupełnie obcej osoby. Była to czytelniczka mojego bloga, również blogerka, którą i ja czytam . Napisała do mnie w związku z tym, co ja z kolei napisałam na swoim insta story, a było to coś w stylu „haha, ale beka, czytam o tarocie, bo mam gorączkę”. Wtedy ona do mnie napisała, całkiem poważnie, z propozycją, która brzmiała mniej więcej tak „hej, wiem, że nigdy nie gadałyśmy oprócz wymiany komentarzy i w ogóle, i wiem, że to jest dziwne jak cholera, co piszę, ale chcę Ci dać talię tarota, bo czuje, że tak powinnam”. Totalnie mnie wcięło i w pierwszej chwili nie wiedziałam co robić, ale stwierdziłam, że co mi szkodzi, najwyżej mnie gdzieś zaciągnie i zadźga (haha), no i poszłam z nią na kawę! Nic mi się nie stało, okazała się fajną dziewczyną, a karty faktycznie do mnie trafiły. Na tym etapie wiedziałam co nieco o Wielkich Arkanach, znałam BHP tarota (bo takowe istnieje), wiedziałam jak zrobić kilka rozkładów… I tyle! Ogrom wiedzy jaki był przede mną wydawał się niemożebny. W tamtym czasie nawet nie przypuszczałam, że mogę wróżyć innym ludziom.
Ale… Ale, gdy Małe Arkana (czyli tak druga część talii) weszły mi do głowy, jakbym je od zawsze znała, z prędkością światła), a potem się okazało, że wróżby, które robię na sobie i na innych się sprawdzają…Stwierdziłam, że nie ma innej drogi. Dzisiaj jestem tu gdzie jestem.
No dobra, a o co można zapytać wróżkę?
– Każdy tarocista ustala swoje własne zasady. Istnieje coś takiego jak własne BHP tarota, ale powiedzmy, że najważniejsze jest to, co Ty czujesz. Mówi się, że nie powinno się wróżyć na osoby trzecie (czyli bez zgody osób trzecich, ale także na zasadzie „sprawdź co u mojego ex”), że nie powinno się wróżyć kobietom w ciąży i na kobiety w ciąży (ja osobiście nie widzę przeciwwskazań), oraz że nie podaje się daty śmierci (co by się ludzie na tą datę nie nakręcali niepotrzebnie). Po za tym – chyba o wszystko.
Czy musisz się jakoś przygotować do wróżby?
– Nie trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać. Mówi się, że do wróżby zarówno wróżka jak i osoba pytająca powinna  podchodzić z najlepiej możliwie „czystą głową”, bez myślenia życzeniowego, na zasadzie „niech wyjdzie, że Zenek mi się oświadczy”.
Czy widzisz czasem coś złego jak np.śmierć, ale nie mówisz, bo ten ktoś nie pytał?

– Tak, nie zawsze mówię absolutnie wszystko co widzę, ale zawsze ostrzegam na zasadzie „uważajcie na drodze” albo „nie idź z nim na randkę” czy coś w ten deseń.

Czy śnią Ci się wróżby?

– Od częstego patrzenia na karty, siłą rzeczy często śni mi się tarot. Ale jeśli pytasz o przepowiednie, to zdarza mi się, że śni mi się coś, co później znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Więc miewam tak zwane prorocze sny, chociaż dosyć rzadko. Częściej świadome sny.

Czy sama sobie wróżysz? 

– Robię to po prostu bardzo rzadko, dlatego, że stawiając sobie karty nie jestem obiektywna i mam wtedy problem z interpretacją (głównie na swoją korzyść). Przy innych nie mam takich barier. Jeśli sobie wróżę, to głównie w mniej istotnych kwestiach – w tych ważnych wolę o nic nie pytać.

Czy nie chciałaś kiedyś w totka zagrać? 

– Obawiam się, ze w kontekście tarota, to nie takie proste. Oczywiście tarot może pokazać jakieś liczby, ale niekoniecznie skrojone pod standardy loterii. Cała talia dzieli się na 22 Arkana Wielkie i 56 Arkanów Małych. Arkana Wielkie są zatem w stanie pokazać liczby od 0 do 21 (właśnie tak), a Małe od 1 (As) do 10. Więc trochę lipa.

Jakie są plusy i minusy takiej pracy?

– Plusy – pomoc ludziom daje dużo radości, szczególnie mi. Bardzo się cieszę, gdy ktoś pisze coś w stylu „Pani Aniu, poszłam za wskazówkami Pani kart i jesteśmy razem” albo „dziękuję, że mnie Pani ostrzegła przed tamtym pracodawcą, bo okazał się ch****”.o przede wszystkim. Po za tym klimat wróżb jest niezwykle intrygujący, w kontekście tego jak to w zasadzie działa. Tajemnice są po prostu przyciągające.

Minusy – wróżenie jest wbrew pozorom męczące, ponieważ obciąża nas energetycznie przez to, że zaglądamy w „energię danej osoby”. Tak by to wytłumaczyła rasowa wiedźma i coś w tym z pewnością jest. Druga sprawa – niektórzy zbyt poważnie podchodzą do wróżb i nie raz, nie dwa, nie potrafią do tego co zobaczyłam w kartach podejść z dystansem, mimo tego, że ich uspokajam, a na początku mówię, ze to nie wyrocznia. Trzecia sprawa – konkurencja bywa wredna i potrafi grozić nawet klątwami. W związku z tym, jeśli ktoś się tym zajmuje na serio, musi zadbać o odpowiednią ochronę. Wojna magów! 

Wychodzi na to, że tych minusów jest więcej niż plusów, ale te plusy są zdecydowanie bardziej cenne.

Czy można na tym zarobić?

Zdecydowanie tak.
No dobrze, to jak można taką wróżką zostać?
– Proponuje zrobić sobie najpierw takie ćwiczenie: warto sobie zrobić takie ćwiczenie, czyli wziąć sobie z internetu kilka kart i spróbować je interpretować samodzielnie, „na wyczucie”, a potem sprawdzić ich oficjalne znaczenie. Jak się „wstrzeli”, jak zacznie wychodzić na ludziach, to zajebiście, można próbować tej drogi.
– Wow, mega ciekawa osoba! A jak się z nią skontaktować?
Przez instagram, albo na maila wruszka.ania@gmail.com.