Jeleńhunt

[ Do salonu wchodzi Stefan ]
– Krystyno, czy ja dobrze widzę?? Ty PIJESZ ALKOHOL, tak w środku dnia??
– Stefan, ja nie piję- ja się ZNIECZULAM.
– Znieczulasz?? Ale a co?
– Na rynek pracy w naszym kraju.
– Jest aż tak zle?
– Stefan, może gdybym była specjalistą w jakiejś dziedzinie- typu IT, architekt, projektant czy nawet pieprzony hydraulik- byłoby łatwiej, ale skończyłam studia humanistyczne i wiele rzeczy sama się uczyłam. Zatem usiądź sobie, nalej sobie i posłuchaj.
– Yy,no dobrze, zaczynaj.
#case 1
Świeżo upieczony absolwent SGGW szukał pasjonatów, ludzi kreatywnych, którzy chcą podróżować, zwiedzać, zdobywać świat, gotować. Którzy nie boją się wyzwań, chcą stworzyć coś swojego i z tego żyć. No przecież praca dla mnie! No to odzywam się do ogłoszeniodawcy, w celu poznania szczegółów tej tak atrakcyjnej oferty. Jak się okazuje, koleś wymyślił sobie, że założy blog kulinarny- bo z tego będzie hajs. I że chce zwojować świat i otworzyć się na rynek amerykański. No i teraz potrzebuje wspólnika, któremu odpali 3% zysku, ale dopiero jak zacznie zarabiać. I szacuje,że to 3% to będzie 6 kafli miesięcznie?! I teraz potrzebuje, żeby ten wspólnik mu za frajer robił tłumaczenia na angielski?! Wchodzę na bloga- a tam żenada! Już nawet Grażynka zrobiła coś ładniejszego. Na moje delikatne sugestie, że blog nie jest atrakcyjny wizualnie i na pewno nie wybija się na tle innych- biznesmen odpowiada, że dziękuję za sugestie, ale zajmie się tym później, a teraz dodaje mnie do bazy, żebym zaczęła tłumaczyć. Czaisz?! Pierdolony magister! Aa i przetestowałam jego przepis- i wiesz co? Było obrzydliwe!
#case2
Dzwoni koleś i pyta się,czy jestem nadal zainteresowana ofertą pracy. Nie kojarzę nazwy firmy, ale jestem ciekawa co to za robota i jakie są warunki. Koleś przechodzi na angielski i zaczyna opowiadać,że szuka kogoś do pisania tekstów i tłumaczeń. Myślę sobie- nie najgorzej. Przechodzi znowu na polski i mówi,że wyśle mi pracę domową, bo chce poznać „mój styl”.  Maila pisze w języku angielskim i każe mi „coś zrobić” z wysoce wyspecjalizowanymi tekstami wziętymi z reklamy suplementów diety. Opisuje-po polsku, że poproszę o podanie nazwy firmy, żebym wiedziała w jakim to ma być stylu,itp. On- po angielsku, miga się od podania nazwy strony i chce „tylko” teksty. AA!!
#case3
I tu już będzie apogeum. Stefan- to była perełka! Wyjazd na już, znaczy za 2 dni na miesiąc na Kretę jako pomoc animatora. Tak wiem, że nie mam doświadczenie i że jest to ciężka praca,ale na Krecie! Dzwoni pani, robi wstępne interview, i jest bardzo na tak. Umawiamy się, że dzwoni jutro w celu potwierdzenia. Ja się potajemnie pakuję, umawiam już na włosy, paznokcie, wosk,idę na szoping, i co? Dzwoni następnego dnia i mówi, że jednak wzięli kogoś innego..

 

– Stefan, i to są tylko te najświeższe historie. Ja mogłabym książkę o łowcach jeleni pisać.
– O! To może pisz?
– Stefan, ja rozumiem, że jesteś lekko zamroczony po winie, ale bądzmy realistami- kto by to czytał?
Inne jelenie?

 

gif Jeleńhunt