Jestem ćpunem.

1.Internet

Sobota wieczór. Praca na dzisiaj skończona-czas na relaks. Comfort food przygotowane (tak, pochrupacze to moje uzależnienie;) w tle chill z radio, kokon z koca z robiony-można buszować po necie. Odpalam komputer i..NIC?! Ok, bez paniki- na pewno jak zrobię to jeszcze raz- kilkanaście razy to zaskoczy! Prawda?! No dobra po półgodzinie restartowania zaczynam już czuć skutki odstawienia: poddenerwowanie, zwiększona potliwość (no dobra od od kiszenia się pod tym kocem 😛 ) i panika! Dzień bez netu?! Ale co ja będę robić? W tv nic nie ma! Książki wymieniłam na kawę (taka zacna akcja w Green Coffee Nero ma miejsce ). Jedna wielka pustka!

Aha, mam jeszcze mój przedpotopowy notepad- spróbuje go reaktywować chociaż pamiętam że coś z nim było mocno nie tak.

Po godzinie walki z zawirusowanym sprzętem zastępczym, wymęczona psychicznie idę spać mając nadzieje że mój komputer prześpi spokojnie noc i jutro zadziała.

Nadzieje była płonna- zasnął na wieczność i już. Już szykuje się do wyjścia w poszukiwaniu weekendowego serwisu komputerowego-ale przychodzi mi do głowy szalony pomysł (że też dopiero teraz)- być może w trybie awaryjnym uda się coś zdziałać?

Tadam! Może dla Was to błahostka ale dla osoby która podczas rozdawania umiejętności w niebie (intelekt, uroda, gps w mózgu, techniczne skille,itp) po prostu zaspała, był to nie lada wyczyn.

Może odwyk trwał krótko ale uświadomił mi jak bardzo uzależniona jestem od netu. Czy mi z tym źle? Nie. Ale bez tego żyć nie mogę..:P

net Jestem ćpunem.

2.Endorfiny

Nie, nie będzie tu nic o Ewci Chodakowskiej i jej psychogadce (aczkolwiek temat rzeka 😛 ). Ja po prostu nie umiem żyć bez sportu! Od najmłodszych lat tańczyłam zawodowo, później doszedł fitness, od 2 lat codzienna jazda na rowerze i moje ciało źle znosi brak ruchu. Gdy nie mam okazji się poruszać- czuje poddenerwowanie, jestem złośliwa (bardziej niż zwykle) i nie mogę się na niczym skupić. Wszystko przechodzi po sporcie. A efektem ubocznym który uzależnia jest podniesiony poziom endorfin. Taki naturalny narkotyk 😉

3. Kawa

Tu nie ma żadnej filozofii. Jest to używka, która w niewielkich ilościach pobudza nas do działania i ma korzystne działanie dla naszego organizmu (nie będę tu bawić się w Panią Dobrą Rade 😛 ), w za dużych jest szkodliwa. Jak ze wszystkim.

Ja potrzebuje do funkcjonowania 2 kawy w ciągu dnia: rano i przed treningiem. Oprócz działania, kocham jej smak i chwila z kubłem gorącego cappuccino to mój dzienny rytuał. Uzależnienie? Zdecydowanie. Ale dobrze mi z nim.

net Jestem ćpunem.

4. Silne emocje

Ludzie poszukują stabilizacji w życiu: praca, dom, itp. Ja natomiast nie znoszę rutyny a stabilizacja to dla mnie nuda. Świadomie lub nawet nie pakuję się w sytuacje które podnoszą mi ciśnienie, czy też sprawiają ból- wtedy wiem że żyje..:P

5. Żarcie

Tu chyba nie jestem wyjątkiem- wszyscy lubimy jeść (albo większość z nas). Ja mam taką przypadłość że jak coś mi zasmakuje- to mam tzw.fazę i jem to coś do momentu przesycenia i później potrawa na długo idzie w odstawkę. Na przykład kiedyś żywiłam się tylko jogurtami, kiedy mieszkałam w Stanach była to dieta lodowa (10 kg do przodu ale było warto:P ), w wakacje chłodnik i ziemniaki a teraz zupa dyniowa ;).

6. Tatuaże

Rękaw już a w planach druga ręka..A miała być tylko sowa :P.

Mam tendencje do uzależnień także cieszę się że papierosy i alkohol mi po prostu nie podeszły ;).

net Jestem ćpunem.

 

A co jest Waszym narkotykiem bez którego nie umiecie funkcjonować?