Kobiety mojego życia

– Co tam skrobiesz Krysiu?
Post na bloga z okazji dnia kobiet.
– Oo, zamierzasz pisać jakiś feministyczny tekst?
– Stefan – pliz, dobrze wiesz, że to nie moja bajka. Nie, chcę napisać o kobietach, które miały na mnie wpływ.
– Chętnie przeczytam.

 

MAMA – niezwykle silna ale też wrażliwa kobieta, która całe życie poświęciła rodzinie i mimo tego, że troszkę się w tym wszystkim pogubiła, nadal jest i swoją energią i optymizmem zaraża innych i wspiera. Nauczyła mnie, że wiek to stan umysłu i należy cały czas szukać siebie, mając w poważaniu to co myślą inni.
BABCIA -piękna, dystyngowana i wrażliwa kobieta. Pokazała mi, że można się zestarzeć z klasą, ale też, że najważniejsi są ludzi i relacje- bez nich, na starość czeka nas tylko samotność.
SIOSTRA– przerażająco inteligentna i wrażliwa dziewczyna. Jest dla mnie wzorem, że chcieć to móc i w każdym momencie życia,można zrobić zmianę o 180 stopni i np. przebranżowić, zmienić miejsce zamieszkania, żeby odżyć.
KUZYNKA ANIA– absolutna petarda i ideał kobiety, czy też człowieka. Dzięki niej wiem,że szczęście to to co myślimy o sobie i jak siebie traktujemy, i że należy zadbać przede wszystkim o głowę, żeby dobrze nam się żyło.
ANITA– uparta i ambitna. Pokazała mi, że nie ma rzeczy niemożliwych,i jak nie chcą wpuścić oknem, to trzeba wejść drzwiami. I że w każdy może robić to co mu się marzy ( np.zostanie instruktorem les mills) niezależnie od wieku, czy wykształcenia.
MINIATUROWA– niepełnosprawna, ale mentalnie ogarnięta znacznie bardziej,niż większość znanych mi ludzi. Nie pierdoli się, po prostu działa, ku zazdrości innych “dużych” twórców internetowych. Nie ma, że nie mogę, czy boli- próbuje i inspiruje.

PUDERNICA– cięty jęzor i wielkie serce. Ta dziewczyna pokazuje mi, że można być sobą w social mediach, co łatwe nie jest,bo można dostać po dupie, ale na pewno warto.

JANINA– może nie znam osobiscie za dobrze, ale pokazuje mi, że to osobowość i poczucie humoru to też sposób na zjednanie sobie ludzi w internetach i nie tylko.

KAROLINA – pokazała, że jeśli coś nas uwiera w obecnej pracy, należy to zmienić. I nie chowa tej wiedzy dla siebie, a uczy innych jak przejść na swoje,nie  popełniając jej błędów.

– A co z tymi, które uprzykrzały Ci życie? To też przecież nie było bez znaczenia.
– Owszem, każda znajomość czegoś nas uczy, a te zgniłe jaja, które podsuwa nam życie, są po to, żebyśmy jeszcze bardziej docenili tych prawdziwych i dobrych ludzi wokół nas.
– Hym, no ma to sens.