Koniec świata.

23 grudnia, Carrefour

Jako człowiek pracujący niestety nie mam czasu na robienie większych zakupów w ciągu tygodnia i często zaopatruję się w tzw.must-have po drodze i tuż przed zamknięciem sklepów. Przed Wigilią należało się zaopatrzyć w kilka niezbędników typu składniki na sernik, sałatkę, itp. Jak się okazało ja i pół Warszawy mamy podobny tryb zakupowo-pracowy :P. Sklep przeżywał oblężenie i generalnie po wejściu można było sobie zająć miejsce w kolejce i na spokojnie zrobić zakupy po czym na luzaku odstać jeszcze trochę w ogonku. Wszystko świetnie ale produkty podstawowe typu chleb, twaróg na sernik, itp po prostu WYMIOTŁO! NIC! ZERO! 

Z głośników „White Christmas” a przy ostatnim wiaderku walka ?! Ludzie nerwowo biegają po sklepie, agresywnie przemieszczają się z wózkami taranując tych spokojniejszych. No iście świąteczna atmosfera..

Dochodzę do kasy, gdzie bardzo już sfrustrowana kasjerka automatycznie i szybko skanuje produkty. Widzę jej zmęczenie i frustrację na widok ogromnej kolejki i tłumów wbijających do sklepu na tzw. „za 2 przed”.

Czy Państwo cały dzień macie taki ruch?

 

Proszę Pani, tak się dzieje już od 14 kiedy wydłużyli nam godziny pracy do 24 (?!). Ale dzisiaj to już jest istny najazd! Ja rozumiem kupić rzeczy na Święta, ale gdyby Pani wiedziała co ludzie kupują w ilościach hurtowych?! Ten świat jest chory!! A ile razy już ktoś mnie dzisiaj obraził! Pani wie że NAJGORSI to są Ci zamożni?! Nie szanują człowieka! Są bezczelni i aroganccy! Zero zrozumienia! A dzisiaj to nawet jeden pan POBIŁ PANIĄ Z DZIECKIEM (?!!).

 

Słucham?!

 

No tak, bo poprosiła go o przepuszczenie w kolejce i ona się na nią rzucił! Nie był pijany! Nie nie! Rasista! Bo Pani była obcokrajowcem. Ochrona i policja nawet przyjechały.

24 grudnia, Biedronka

Wracam do domu po godzinie 14 z przed świątecznego treningu ( miejsce na pierogi trzeba w końcu było zrobić ;). Wejście do Biedronki jest tuż obok mojej klatki więc wiem w jakiś godzinach sklep pracuje ( takie info jest też w sieci). Pod drzwiami stoi grupka oburzonych ludzi. Obsługa nie chce ich wpuścić do środka.

 

Ale jak to do 14?!! No i gdzie my niby mamy zrobić zakupy?! Skandal!!

 

27 grudnia , Blue City

Pierwszy dzień otwarcia sklepów po 2 dniach odwyku. Ruszają też wyprzedaże. Ja nigdzie się nie wybieram bo nauczona rokiem poprzednim cenie sobie własne nerwy i zdrowie ;).

Hej, byłam dzisiaj na zakupach w Blue City. Aga, ja pierdole?!! Co tam się działo?! Cudem udało mi się upolować fajną kieckę- przecena z 199 na 69zł w Zarze. Ale prawie musiałam ją wyrwać innej lasce która nabrała kilkanaście rzeczy do przymierzalni..A, i jeszcze trzeba było po przewalać kilka stosów ale drogą za 50zł w Bershce też mam. Są zajebiste! Padniesz jak mnie w ich zobaczysz! Ale teraz to ja padam na twarz! Tylu ludzi to ja w życiu nie widziałam! MASAKRA!

 

No dlatego ja odpuściłam..:P.

 

About-Shopping-300x286 Koniec świata.

31 grudnia, Auchan

Chciałam po pracy kupić składniki na DANIE BOGÓW ( tajny przepis mojego Taty) i pożałowałam.. W sklepie najazd. Koszyki z żarciem wyładowane po brzegi. Kolejka na cały sklep ?! Ja rozumiem alkohol i jakieś snacks ale to co ludzie kupowali to przechodzi wszelkie pojęcie?! Cały wózek cukru?! No kaman! Na 1 dzień ? 😛

 

5 grudnia, Biedronka i Carrefour

Jeśli ktoś czasem zagląda na bloga lub insta to wie że jestem monotematyczna i kulinarnie upośledzona ale gołąbki to jest coś co potrafię zrobić i od jakiegoś czasu to moje główne menu w różnych wariacjach farszowo- sosowych. Chciałam zakupić podstawowe składniki czyli: kapustę włoską, marchewkę, ziemniaki, kasze jaglaną i pieczarki. Zeszłam do Biedronki- DRAMAT! W życiu tylu ludzi tam nie było! Ja jestem w szoku że ten budynek pomieścił taki tłum! I jaki przekrój społeczno- kulturowy! 😛 I co?Ani jednego, podkreślam : ANI JEDNEGO ziemniaka, ani kapusty, ani pieczarek?! Ludzie okopują się na wojnę czy co?! Sklepy będą zamknięte TYLKO ! DZIEŃ?!

 

About-Shopping-300x286 Koniec świata.

Pełna złudnej nadziei wpadłam po pracy do cerfa i tam już ręce i nogi totalnie mi opadły?! Po 22 a w sklepie dzikie tłumy. Zero pieczywa. Zero ZIEMNIAKÓW! Zero pieczarek?! A ludzie znowu agresywni, poddenerwowani i zachłanni. Kasjerzy przepracowani i sfrustrowani.

 

I pytanie: czy ktoś mi wytłumaczy o co tutaj chodzi? Czy jesteśmy to strach przed nawet krótkim dostępem do dóbr materialnych? Czy to skrajne obżarstwo? Bezmyślność? Nuda?

I czy takie zamykanie sklepów podczas świąt kościelnych nie wyrządza więcej szkód niż pożytku dla rynku i przede wszystkim stanu psycho-fizycznego pracowników? Ktoś widzi jakieś rozsądne rozwiązanie?