Kpina

[ Do mieszkania energicznie wchodzi Krystyna ]
– Stefan, to jest ja jakaś KPINA?!
– Co takiego, Krystyno?
– Jak to co? Polska służba zdrowia! Ja już nie mówię o tym, że człowiek całe życie paci składki, a jak mu coś dolega, to idzie prywatnie, bo terminy w przychodni są, ale zarezerwowane chyba dla jasnowidzów, którzy wiedzą, że za rok, w danym dniu jebną im na przykład lędźwia ?!
– Ehh, racja.
– I wiesz co, ja bym jeszcze zrozumiała, jakby ci PRYWATNI robili robotę, i człowiek po zabuleniu 150 zł wiedział, że trafił na kogoś, kto mu pomoże. Ale to jest jeszcze większa kpina!
– Czyli nadal nie wiesz, co Ci dolega?
-Sten, sam posłuchaj. Wujek google powiedział mi, że moje bóle to albo nerka albo rwa kulszowa. A że usg nerki jest jeszcze w moim zasięgu finansowym- umówiłam się na wizytę. Wchodzę, a tam elegancka kobieta, sukienka desiguala, torebka korsa, obcasiki- aż mi było głupio, że taka bieda w ciuchach z lidla tam weszła. No ale wchodzę, ona się nawet nie pyta co mi jest, każe położyć i patrzy na te nerki. Próbuję nieśmiało wybadać, czy wszystko z nimi ok. Na szczęście tak. No to głupieje lekko i próbuje wybadać, co mi może być, i jak mam sobie pomóc- w końcu jestem u lekarza i ZA TO ZAPŁACIŁAM GRUBY HAJS. Na to pani odpowiada, że z tego co opisuje, to rwa kulszowa, ale jeśli chce wiedzieć, co mam robić, jakie leki, itp. to muszę się umówić na KOLEJNĄ WIZYTĘ I ZAPŁACIĆ?! Czy ty to słyszał Stefan?! Podobno lekarzem zostaje się z pasji i z powołania, i że chce się pomagać ludziom?! Przecież tu chodzi o kasę- nic więcej!
– Najdroższa, zapewne jest wielu pasjonatów i dobrych specjalistów w tym zawodzie.
– Jakoś ciężko jest mi w to uwierzyć po ostatnich przygodach..
Ja cię zaprowadzę, do mojego jogina, który jest też fizjoterapeutą- on na  pewno Ci pomoże.
– Stefan, ja chce, żeby przestało mnie boleć a nie iść robić wygibasy na jodze.
– Krysiu, wiele dolegliwości bólowych,które spotykają ludzi, wynika z braku harmonii w ciele oraz niesymetrycznym przeciążaniu ciała. Musisz po prostu wyrównać ten dysbalans, a to nie  jest taki szybki proces.
– Stefan, ty mnie czasem przerażasz..