magia świąt

Magia Świąt

[ Stefan zastaje Krystynę w łóżku ]

Krysiu, Ty w łóżku o tej porze?? 

– Ehh, nie marudź Stefan.

– Ale co się dzieje? Przejedzenie? No przecież mówiłem, że magia świąt nie polega na tym, że żołądek poradzi sobie z trawieniem wszystkiego co było na stole i to w takich ilościach.

– Stefan, to nie jest zabawne. I wiesz co ci powiem? Ja nie wierzę w magię świąt. Dla mnie to jest przereklamowany slogan.Nie czuję tej wyjątkowej radości i przepełniającego szczęścia. A wręcz, jest mi nawet trochę smutno.

– Smutno? Dlaczego?

Bo nic nie jest tak jak powinno. Nasza choinka wygląda jakby stratował ja tłum januszy promocji w biedrze, potrawy wigilijne zdecydowanie nie nadają się do zdjęć na instagrama, no i nasza rodzina też nie jest idealna.

– Krysiu, ale czy to jest ważne?

– A nie? Sam zobacz, co dzieje się na fejsbuku i w telewizorze. Wszyscy mają idealne święta!

– Najdroższa, po pierwsze, nie ufaj temu co widzisz, bo nie ma rodzin idealnych. A po drugie, i najważniejsze, liczy się przede wszystkim to, że jesteśmy razem.

– Ehh..

– Zamknij oczy.

– Słucham?

– Proszę zamknij na chwilę oczy i przypomnij sobie jak miałaś 5 lat.

– Stefan, dobrze wiesz, że ja nie wierzę w żadne hipnozy!

Krysiu, połóż się wygodnie i zamknij oczy. Masz 5 lat i jesteś w domu rodzinnym. Jest poranek Wigilijny. Powiedz mi co robisz?

Ehh, no nich ci będzie…Razem z siostrą leżymy na kanapie w salonie. Ale nie śpimy. Zrobiłyśmy zasadzkę na Świętego Mikołaja i czatujemy w pobliżu choinki, udając, że śpimy. W kuchni widzę mamę. O rany, jaka piękna i młoda. Coś szykuje, nie widzę co, ale czuję zapach cynamonu. O, i nagle do pokoju wbiega biało- czarna kulka. Kluska! O matko, jak ja kochałam tego psiaka! Kulka wskakuje miedzy mnie i siostrę,i cały nasz misterny plan czatowania, aż do pierwszej gwiazdki na Mikołaja, idzie na marne. Zaczynamy się chichrać i bawić z psem. Nagle do mieszkania wchodzi młody i przystojny mężczyzna. O matko, tata jakie był ciacho! Przyniósł kartony z piwnicy z ozdobami na choinkę. Jak szalone rzucamy się do pudeł i zaczynamy ubierać choinkę…

– Czemu milczysz? Krysiu, wszystko w porządku?

– Stefan – dziękuję.