masaż i spa

Mak Spa

[ Stefan zastaje swoją małżonkę w łazience ]
– Kochanie, kąpiel o tej porze?
– Tak Stefan, muszę się zrelaksować.
Po masażu i wizycie w spa?
– Stefan, nic ci nie powiem, bo będziesz drwił.
– Ja, drwił? Ależ skądże.
– Stefan!
– Czyżby oferta z grupona okazała się jednak niewypałem?
– No mówiłam, że będziesz się naśmiewał!
– Hehe, najdroższa, ja to po prostu przerobiłem i żaden szanujący się biznes, nie bawi się w takie promocje.
– No, ale skąd ja mogłam to wiedzieć?! Takie były piękne zdjęcia na stronie. Taka rozbudowana oferta masaży: tajski, limfatyczny, relaksacyjny, gorące kamienie, olejki lawendowe, zabiegi pielęgnacyjne, itp. Nawet na facebooku same dobre opinie. Absolutnie nic podejrzanego w tym nie było.
Tylko ta cena.
– Myślałam, że to taki chwyt maretingowy, żeby się rozreklamować.
– Raczej strzał w stopę. Ale opowiadaj jak było.
– Stefan, aż mam ciarki jak o tym pomyślę. Otóż ten piękny salon okazał się być pokojem mniejszym niż nasza łazienka w jakiejś piwnicy?! Pani Swietłana, z którą byłam umówiona okazała się być małym gnomowatym mężczyzną, który mimo tego, że podobno w Polsce mieszka już 10 lat mówi tylko po Ukraińsku. Jak pan rozłożył łóżko pokryte jakimś dziwnym ręcznikiem na którym bóg wie, kto wcześniej leżał, to nie dało się w tym pokoju przemieszczać. I ten masaż..
– Chyba nic ci nie zrobił, bo jak..
– Nie, spokojnie. Ale wyraźnie zaznaczyłam, że chce mocny i sportowy masaż a nie macanki. Nosz qurde! A i jeszcze jak chciałam skorzystać z toalety, to okazało się, że jest, ale w innym budynku?! Przecież, taką budę to powinien zamknąć sanepid!
– Przykro mi że cię to spotkało, ale „a nie mówiłem”.
– Stefan, a skąd ja mogłam wiedzieć, że ofert z grupona to taki bubel?!