Matura to bzdura?

[ Krystyna zastaje Stefana nad albumem ze zdjęciami ]
– Stefan, a co Cię wzięło na wspominki?
– Próbuję sobie przypomnieć, jak to było, za czasów mojej matury.
– Ah, no tak, teraz dzieciaki piszą swój najważniejszy egzamin w życiu.
– Polemizowałbym.
– Jak to? Przecież matura,to najważniejszy egzamin w życiu każdego młodego człowieka, który nota bene decyduje o jego przyszłości.
– Krysiu, zejdź na ziemię. Czasy się zmieniły,i tak jak dla naszego pokolenia było to niezwykle ważny egzamin, teraz młodzież podchodzi do niego na luzie i z ogromnym dystansem.
– No co Ty opowiadasz?! Przecież ten egzamin weryfikuje całą wiedzę, jaką zdobyło się w gimnazjum i liceum i jest przepustką na wymarzone studia!
– Krysiu, ja widzę, że nie nadążasz. Czasy się zmieniły, i młodzi znacznie mniej się spinają. Mają swoje pasje,znają swoją wartość i wiedzą, że studia nie gwarantują im satysfakcjonującej pracy.
– Mówisz, o nielicznych przypadkach chyba.
– Nielicznych? Mój młodszy brat zarabia obecnie więcej niż my razem wzięci, a nie zdał jeszcze matury. Na luzie podchodził do edukacji i cały czas rozwijał swoją pasję, dzięki czemu teraz ma bardzo dobrą pracę, robi to co lubi, i odkłada sobie pieniądze na wygodne życie.
– Przypadek.
– Nie sądzę. Może te nazwiska uświadomią Ci, że to czy osiągniemy w życiu sukces, niewiele ma wspólnego z dobrymi ocenami na maturze, czy nawet ze zdobyciem wyższego wykształcenia.

 

LUDZIE SUKCESU BEZ STUDIÓW:

1. Steve Jobs– współzałożyciel firmy Apple. W 1972 r. Jobs ukończył szkołę średnią w Cupertino w Kalifornii i przez jeden semestr studiował w Reed College w Portland w stanie Oregon. I to był koniec jego uniwersyteckiej edukacji.
2. Bill Gates, współzałożyciel Microsoftu. W szkole podstawowej Gates był wyróżniającym się uczniem, szczególnie w matematyce i innych naukach ścisłych. Jesienią 1973 zapisał się na Harvard University z zamiarem otrzymania licencjatu umożliwiającego ubieganie się o przyjęcie na wydział prawa, lecz wkrótce zrezygnował. Za namową Paula Allena zawiesił naukę i założył firmę „Micro-soft”.
3. Mark Zuckerberg, twórca serwisu społecznościowego Facebook. Rodzice Zuckerberga inwestowali w edukację syna. Mark uczęszczał do prywatnej nowojorskiej Horace Mann School. W 2002 ukończył Phillips Exeter Academy w Exeter. Uniwersytetu Harvard jednak nie skończył – przerwał studia, żeby mieć czas na rozwijanie Facebook’a.
4. Coco Chanel. Kultowa projektantka w wieku 18 lat opuściła sierociniec i na tym zakończyła swoją edukację. Nie przeszkadzało jej to jednak w dojściu do pozycji francuskiej dyktatorki mody w połowie lat 20. XX wieku.
5. Walt Disney. Legendarny producent filmowy porzucił szkołę średnią w wieku 16 lat. Swoją karierę rozpoczął jako rysownik w gazetach oraz twórca plakatów kinowych, a prawdziwym przełomem okazało się stworzenie postaci Myszki Miki.
6. Henry Ford. Inżynier i założyciel Ford Motor Company skończył tylko szkołę podstawową. Od dziecka przejawiał jednak wiele talentów, a przede wszystkim zmysł techniczny. Pierwszy silnik parowy skonstruował w wieku zaledwie 15 lat.
7. James Cameron, reżyser m. in. „Terminatora”, „Titanica” i „Avatara”. Zaledwie rok studiował fizykę i literaturę angielską na Stanowym Uniwersytecie w Kalifornii. Od nauki wolał wizyty w uniwersyteckim archiwum filmowym. „Szkolny klimat” musiał mu jednak odpowiadać, bo po porzuceniu nauki pracował jako… woźny w szkole.
8. Julian Assange, założyciel Wikileaks. Kiedy był dzieckiem, jego rodzina często się przeprowadzała, więc chodził łącznie do 37 szkół i uczęszczał na 6 uniwersytetów. Żadnego z kierunków studiów jednak nie ukończył.
9. Evan Williams, współzałożyciel serwisu Twitter. Studiował rok na University of Nebraska, jednak stwierdził, że to strata czasu i rzucił edukację.
10. Ingvar Kamprad, założyciel firmy IKEA. Swój biznes rozpoczął już jako mały chłopiec sprzedając zapałki, które, jak głosi anegdota, sam rozwoził okolicznym mieszkańcom na rowerze. W szkole szło mu kiepsko – naukę utrudniała dysleksja. W efekcie mając 17 lat, w 1943 roku, założył firmę IKEA.