Praca lektora językowego

[ Do mieszkania wchodzi Stefan ]
– I jak spotkanie z Arkiem? Zmienił się? Co teraz robi w życiu?
– A dziękuję, było bardzo miło, a wręcz inspirująco. A Arek teraz uczy ludzi mówić.
– Jak to uczy ludzi mówić?
– No jest lektorem języka angielskiego, ale nie takim zwyczajnym.

1. Cześć Arek, czy możesz nam powiedzieć coś o sobie w kilku słowach?
Wspólnie z zespołem lektorów pomagamy specjalistom oraz przedsiębiorcom przełamać barierę językową i dojść do poziomu komunikatywnego i płynności językowej (w jak najkrótszym czasie). Tak układamy proces nauki oraz nasze spotkania, by kursant mógł uczyć się mówić cały czas – nawet jeśli jest początkujący. Jeszcze trochę uczę osobiście (głównie online), piszę bloga i tworzę merytoryczne materiały dla kursantów. Do tej pory spędziłem ponad 4800 godzin ucząc indywidualnie i…jeszcze mi się to nie znudziło. W międzyczasie ukończyłem Szkołę Coachów, a samym rozwojem osobistym interesuje się do ponad 10 lat. W międzyczasie uczestniczyłem w różnych szkoleniach z zakresu kompetencji miękkich, których trudno zliczyć. Gdy uczyłem jeszcze tylko ja, a potencjalni kursanci cały czas dzwonili i pisali z zapytaniem o wolne terminy, a ja już nie miałem wolnych miejsc, postanowiłem znaleźć lektorów, którzy mogą uczyć angielskiego zachowując wysokie standardy. Po latach zauważyłem, że żeby dojść do poziomu komunikatywnego i płynności językowej, muszą być zachowane podobne zasady (bez względu na poziom językowy, czy wiek). Potem ułożyłem to metodykę (T.E.L.L. M.E.) łącząc narzędzia rozwoju osobistego i psychologię uczenia. Czasami niektóre kwestie (jeśli chodzi o przełamywanie bariery językowej, zmiana nawyków, czy motywacje) omawiam ze specjalistami w obszarze psychologii na spotkaniach indywidualnych, by uefektywnić proces nauki i lepiej pomóc osobom, które chcą nauczyć się mówić po angielsku. Część czasu poświęcam również na to, by budować zespół lektorów, z uwagi na ciągle przybywających kursantów.
2. Jak to się stało, że zacząłeś uczyć? Skończyłeś filologię, itp? Co wcześniej robiłeś w życiu? Miałeś jasno sprecyzowane cele po zakończeniu edukacji?
Nie trzeba kończyć studiów filologicznych, by dobrze znać język obcy, mówić płynnie i wiedzieć jak uczyć innych oraz robić to skutecznie (wyjątek stanowi lekarz i prawnik). Gramatyka dla mnie to jak klocki lego. Jest dla mnie logiczna. Języka nauczyłem się głównie wyjeżdżając za granice (USA – 8 miesięcy, plus Szwecja, gdzie co wakacje przez wiele lat pracowałem). Potem spędziłem tysiące godzin by nauczyć się rzeczy, które są potrzebne, by uczyć profesjonalnie. Oczywiście dalej się uczę.
W pewnym momencie swojego życia (sporo też pracując nad sobą i zadając sobie dobre pytania) doszedłem do wniosku, że chce pomagać ludziom. To moje powołanie. To moja bardzo ważna wartość w życiu. Nie wiedziałem jeszcze w jakiej formie. Pracowałem trochę jako handlowiec (z całkiem dobrymi wynikami), gdzie nauczyłem się jak ważne jest spełnianie potrzeb innych ludzi. Jeśli tego nie ma – nie kupią. Nauczyłem się jak ważne jest zadawanie dobrych pytań. Wcześniej jeszcze interesowałem się coachingiem, co przydawało się podczas rozmów z klientami… jak również teraz obecnie z kursantami, którzy są zainteresowani nauką języka angielskiego, ponieważ jeśli wiem, czego potrzebują, wiem jak im to dać (mając doświadczenie pracując indywidualnie i wiedząc też jak działa proces uczenia się). Gdy pracowałem na etacie jako konsultant oświaty, sporo rozmawiałem właśnie z rodzicami i ich dziećmi, ponieważ to co oferowałem, to był produkt edukacyjny skierowany właśnie do nich. Rozmawiałem też trochę na temat języka angielskiego. Byłem bardzo zdziwiony, że większość dzieci z którymi rozmawiałem w wieku 8-16 lat, nie potrafi nawet powiedzieć ile ma lat i skąd jest. Przecież to kilka podstawowych zwrotów i nie mówimy jeszcze o rozmowie po angielsku na różne tematy. Pewnego dnia postanowiłem zostawić pracę (z uwagi na wiele ograniczeń) i zająć się jedynie coachingiem (z pasji do rozwoju osobistego i pomagania innym). W międzyczasie dałem też swoje pierwsze ogłoszenia odnośnie korepetycji zainspirowany kolegą, który kiedyś uczył matematyki oraz potrzebami finansowymi, by opłacić zus. Przejrzałem portale z ogłoszeniami, od serca napisałem ogłoszenie i rozdzwoniły się telefony. Po pierwszych lekcjach połączyły się metaforyczne kropki, ponieważ zawsze lubiłem mówić po angielsku, podróżować, uczyć się, uczyć innych oraz pomagać innym. Szybko zapełniłem grafik. Postanowiłem robić to zawodowo i profesjonalnie. Mimo ciągłego podnoszenia stawki, dalej nie brakuje zainteresowanych osób, którzy chcą pracować ze mną i z nami.. Umiejętności, które wcześniej zdobywałem dużo pracując nad sobą, czy uczestnicząc w wielu szkoleniach i warsztatach bardzo szybko przydały się pracy z kursantami (do motywowania innych i zmiany ich myślenia na bardziej korzystne, by szybciej się uczyli). Łącze narzędzia rozwoju osobistego, coaching z nauką języka angielskiego. Znajomość języka angielskiego, to może 30% sukcesu kursanta, reszta to psychologia.
3. Co Cię fascynuje/kręci w nauczaniu innych języka angielskiego?
Analizując wiele razy swoją motywację (tak przy okazji – by być dobrym coachem dla innych, najpierw musisz być dobrym coachem dla siebie), zauważyłem, że głównie kręci mnie obserwowanie jak kursanci osiągają szybko efekty, co widoczne ze spotkania na spotkanie, czy z tygodnia na tydzień. Jest to czasami nawet krótki moment, gdy w zeszłym tygodniu kursant poznał nowe frazy, a dzisiaj używa ich poprawnie rozmawiając ze mną. To mnie bardzo motywuje. Dlatego nie interesuje mnie uczenie kogoś przez długie lata, ponieważ efekty kursantów dają mi największą satysfakcje. Gdyby ktoś postanowił płacić mi podwójnie za spotkanie, ale nie uczyłby się w ogóle i nie chciał popracować nad swoją motywacją, bardzo bym się męczył i finalnie podziękowałbym za współpracę. Nie brakuje nam kursantów, dlatego m.in. naszą dewizą jest „nie interesuje nas wieczna współpraca”. To co jeszcze daje mi frajdę, to moment, gdy ktoś nie miał efektów z inną szkołą, czy prywatnymi nauczycielami albo gdy te efekty przychodzą wolniej niż zwykle, wtedy głowię się, co zrobić, by je miał. Czyli analiza. Kolejny krok, to przekonanie kursanta, że zaproponowany sposób nauki będzie dla niego najbardziej efektywny, a nie to co robił dotychczas. Ich wiedza często sprowadza się do metod, które nie działają i wtedy trzeba im w atrakcyjny sposób pokazać inne sposoby. W bardzo wielu przypadkach to praca nad ich nastawieniem (do siebie, nauki i języka) oraz ich motywacją, która zmienia się. Tutaj pojawia się temat psychologii uczenia, coachingu oraz wielu innych narzędzi rozwoju osobistego, które pomagają te efekty zwielokrotnić. Ostatnia rzecz, która daje mi frajdę, to ich zadowolenie i ich success stories, którymi się dzielą, ponieważ wiem, że w jakimś stopniu się do tego przyczyniłem. Ciekawe jest również poznawanie ich sposobu myślenia, typów osobowości oraz motywacji, która ich kieruje.
4. Jakie są plusy pracy lektora?
Elastyczny grafik – lektor pracuje tyle godzin ile chce i w te dni, które chce. Nie ma sztywnych ram. Może pracować 3 godziny dziennie, jak również 7 godzin. Kolejny plus, to współpraca z wieloma różnymi osobami, którzy pracują w różnych środowiskach, krajach, branżach oraz na różnych stanowiskach. Są mali i duzi przedsiębiorcy, prezesi dużych firm, menadżerowie, lekarze, dyrektorzy, handlowcy, specjaliści z IT, aktorzy, osoby pracujące w telewizji itd. Długo by wymieniać. Bardzo dużo można nauczyć się z ich świata i osobistego doświadczenia. To ciągłe poznawanie innych perspektyw oraz punktów widzenia. Rozmawiając z nimi wiele godzin miesięcznie, poznajesz ich świat. Uczysz się od nich. To jest ciekawe. Kolejna rzecz, to uczysz się jak rozmawiać z ludźmi. Wiele osób myśli, że umie rozmawiać i słuchać. Notabene wcale nie jest to takie proste, ponieważ zwykle lubimy mówić, a dobry lektor musi umieć uważnie słuchać, by wiedzieć jak zainteresować i poprowadzić rozmowę. To sztuka. Lekcja nie może być schematyczna i nudna. Dorosłe osoby również tracą motywacje. Jest kilkadziesiąt powodów dlaczego ludzie odkładają rzeczy na później i samo napisanie 20 powodów dlaczego warto się uczyć angielskiego może być dobre tylko na samym początku. Trzeba wiedzieć jak motywować później. Będąc dobrym lektorem musisz być jak dobry przyjaciel (wysłuchać i wesprzeć) oraz coach (zadawać dobre pytania), by im sprawnie pomóc, a nie strzelać radami z nadzieją, że trafisz. Jeśli chcesz kursanta przekonać do jakiś rozwiązań to również musisz wiedzieć jak skutecznie argumentować i przekonywać ich do tego, czyli przydaje się nauka sztuki argumentacji. Trzeba też wiedzieć jak im pomóc przejść ich własne ograniczenia nt siebie, języka i swoich umiejętności. Pracujemy z osobami dorosłymi, także wchodzenie w rolę nauczyciela, który nakazuje i mówi co inni mają robić – zupełnie odpada. To nie szkoła. Nie jest to profesjonalne. Samo uczenie języka (dawanie słów i fraz) będzie w przyszłości bardzo mało wartościowe (z uwagi na dostęp do informacji, aplikacje darmowe itd.). Ludzie będą wybierali osoby, które mają wiedzę psychologiczną, by pomóc przełamać barierę językową i tak poukładać proces uczenia, by był maksymalnie dla nich efektywny.
5. Jakie są minusy?
Myślę, że jak wszędzie pracując z ludźmi. Kursanci (jak to ludzie) miewają gorsze dni i kiepskie humory. Trzeba wtedy być uważnym i empatycznym na potrzeby innych. Czasami im się nie chcę albo są bardzo mało rozmowni. Wtedy trzeba wiedzieć co zrobić, by kursant się rozgadał. Warto tutaj być bardzo cierpliwym, szczególnie, gdy pracuje się z osobami bardziej nieśmiałymi i introwertykami. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że ktoś jest niemiły lub zachowa się nie fair w stosunku do zasad, które oboje przyjęliśmy. Wtedy trzeba wiedzieć jak mówić i co mówić, by potrzeby wszystkich stron zostały spełnione. Ale na szczęście naprawdę jest tego nie wiele. Wynika to z tego, że trafiamy do kursantów, którzy mają ogładę, klasę i kontakt z ludźmi w swoim środowisku pracy, dlatego takich zachowań jest mało.
6. Czy można się z tego utrzymać? Czy raczej jest to forma dorobienia sobie?
Lektorzy, którzy robią to zawodowo od min. 2500 zł do 4500 zł netto miesięcznie współpracując ze szkołą. Pracując na własną rękę, myślę, że 5000 – 9000 zł miesięcznie. Od tego trzeba odjąć zus, podatki oraz pieniądze na reklamę i wziąć pod uwagę, że samemu prowadzi się firmę. Mówię o sytuacji, gdy mamy normalne życie, a nie pracujemy po 10 godzin dziennie. W większych miastach (szczególnie w Warszawie) zarobki będą znacznie wyższe od tych podanych. Są osoby, które dorabiają i są też są osoby, które robią to profesjonalne i zawodowo. Myślę, że osoba, która będzie dorabiała nie będzie nigdy tak profesjonalna jak osoba, która jedynie na co dzień zajmuje się uczeniem, ponieważ chodzi o ilość spędzonych godzin na uczeniu innych. Im więcej godzin, tym większe doświadczenie i więcej wniosków, co działa, a co nie. Osoba ta będzie mogła też mieć w przyszłości wyższe stawki, ponieważ ona też wynika z doświadczenia. Od momentu gdy zacząłem uczyć spędziłem ponad 4800 godzin na uczeniu indywidualnym i pamiętam siebie na samym początku. Wiem, jak bardzo moje podejście do procesu nauki, umiejętność motywowania, rozmowy, argumentowania, czy przekonywania innych, zmieniły się u mnie. Ja oraz mój zespół, robimy to oczywiście zawodowo.
7. Na czym polega Twój system nauczania?
Nasza metoda oparta jest na założeniach coachingu, gdzie to kursant mówi przez większość spotkania, a nie lektor (im więcej będzie mówił kursant i więcej błędów popełni i szybciej dojdzie do płynności językowej) oraz logiczną, zgodną z działaniem naszej pamięci, metodą powtórek słów i fraz w kontekście (najbardziej im przydatnych). Naszych kursantów wspieramy również wiedzą na temat tego jak się uczyć. Prowadzimy bloga na temat przełamywania bariery językowej, psychologii uczenia się, motywacji, organizacji nauki, sposobach nauki itd. Wiedzą tą dzielimy się z naszymi kursantami. Jeśli kursant ma uczestniczyć w rozmowie kwalifikacyjnej i stresuje się, wysyłamy artykuł na temat tego jak obniżyć stres. Dodatkowo może spotkać się ze mną na sesji językowej, by pomóc ten stres obniżyć i podnieść pewność siebie. To jeden z przykładów. Większość szkół i lektorów jedynie uczy języka angielskiego. Daje słowa i frazy oraz robi gramatykę. My dajemy im też sprawdzoną wiedzę nt tego jak się uczyć, pokonać bariery i dojść do poziomu komunikatywnego i płynności językowej. Jeśli widzimy, że ktoś czegoś potrzebuje, wysyłamy mu materiały. Wszystkie spotkania są po angielsku ! Mówimy już od pierwszych minut. Dzieci nie nauczyły się mówić robiąc gramatykę z polskiego, tylko rozmawiały z rodzicami, którzy ich korygowali i uczyły się przez obserwacje i kopiowanie. Do tego czytali książki i oglądały telewizje. U nas jest podobnie. Rozmawiasz z lektorem, który Cię koryguje, poprawia i daje słownictwo. Między spotkaniami czytasz i oglądasz materiały po angielsku (by się nim otoczyć) i wykorzystujesz to podczas naszego spotkania.
8. Jak wygląda efektywność tej metody?
Kursanci są zadowoleni, z chęcią spotykają się, polecają nas innym i przede wszystkim mają efekty. Gdyby ich nie było, nie polecaliby nas dalej. Na samym początku czasami nie wierzą, że można nauczyć się mówić przez skype i przez konwersacje. Wiem, że brzmi to dość dziwnie, ale po wielu nieudanych próbach chcą (na szczęście) ponownie spróbować. Wtedy zostają.
9. Czym różnicie się od innych ?
Kursanci na samym początku określają swoje cele językowe, zgodnie z metodologią poprawnego wyznaczania celów językowych. Tam również określają na jakie tematy chcą rozmawiać z lektorem (czyli te, które będą im najbardziej przydatne w życiu, a nie te, które lektor wybierze). Tematy powinny być takie z którymi będą mieli do czynienia w swoim życiu. Jeśli będę mieli niedługo spotkanie w pracy, gdzie będą poruszali temat podsumowania kwartału, to o tym właśnie rozmawiamy. Lektor wchodzi w rolę menadżera lub współpracownika i dyskutują o tym po angielsku. Tutaj pojawiają się braki w słownictwie, nieodpowiednia wymowa, która jest korygowana przez nauczyciela. Spotkanie to ma być najbardziej realne i zbliżone do tego co ich czeka w swojej pracy, czy wyjeździe zawodowym, czy na wakacjach. Jeśli jadą na wakacje, to mówią, co tam będą robili dokładnie. Wtedy podczas spotkania trenujemy tematy, które będą im tam pomocne. Dodatkowo kursanci otrzymują wiedzę na temat tego jak uczyć się słów i fraz. My monitorujemy ich postępy zgodnie z miernikami, które sami wybierają. Przez cały proces wspomagamy ich wiedzą z zakresu psychoedukacji oraz skupiamy się na tym by kursant przełamał barierę językową, doszedł do poziomu komunikatywnego oraz płynności językowej. Najbardziej zależy nam na ich efektach, ponieważ to jest miarą naszej skuteczności. Zależy nam, by kursant był z nami jak ja krócej. Nie brakuje nam kursantów, dlatego nie wyobrażam sobie oferować komuś pakiet lekcji, po to jedynie zarobić pieniądze. Nie jest to ok.
10. Jak ludzie oceniają taki system/technikę nauczania?
Myślę, że opinie na naszej stronie mówią same za siebie. Lektorzy otrzymują w prywatnych wiadomościach serdeczne słowa od kursantów (co jest wzmacniające) oraz kursanci się również opinią na naszej stronie. Ich rekomendacje pokazują, że są zadowoleni. Z logicznego punktu widzenia, to musi być skuteczne. Skoro przez wiele godzin rozmawiasz z lektorem (Ty mówisz, a nie lektor), to w końcu przełamiesz barierę mówienia, rozgadasz się i nauczysz mówić. Efekty są znacznie szybsze niż w tradycyjnym modelu nauki. Dodatkowo jest to spotkanie indywidualne, a nie w grupie, co oznacza, że Twój czas mówienia jest dłuższy niż w grupie, gdzie częściej słuchasz innych niż mówisz. To jest bardzo ważne.
11. Czy można opanować biegle język angielski korzystając jedynie z lekcji online?
Tak. Są badania, które pokazują, że nie trzeba wyjeżdżać za granicę, by nauczyć się języka. W naszej szkole mamy mnóstwo przykładów osób, gdy ktoś mieszka za granicą wiele lat i ma zajęcia z nami właśnie online. Mieliśmy też tych kursantów, którzy mieszkali za granicą wiele lat i nie nauczyli się mówić i również tych, którzy mieli jedynie spotkania z nami (i nigdy nie byli za granicą) i nauczyli się mówić po angielsku. Jeśli przez wiele godzin miesięcznie rozmawiasz po angielsku z lektorem, wiesz jak się uczyć w domu i lektor powie Ci dokładnie jaką część gramatyki poznać na swoim etapie, to wtedy jest to bardzo skuteczne. Nie będzie skuteczne, jeśli lektor będzie mówił przez pół spotkania zanudzając Cię o swoich sprawach albo będzie rozmawiał na tematy, które Cię w ogóle nie interesują. Wtedy stracisz motywacje. Co gorsza jeśli spotkania będę opierały się tylko na gramatyce i nauce wymowy (np. na poziomach początkujących). Mamy kursantów, którzy przyszli do nas z zeszytem i długopisem, myśląc, że będą coś pisać, notować, czy będziemy robić gramatykę. My notujemy za nich (by nie tracić czasu i by kursant nie stracił flow podczas rozmowy), a gramatykę robimy przez konwersacje. Mamy na to specjalnie zaprojektowane ćwiczenia. Nie wyobrażam sobie, że podczas spotkania robić jakieś kserówki, wypełnianki, oglądać film, czy coś słuchać po angielsku. Kursant może to zrobić sam w domu…za darmo. Z nami trenuje mówienie ! Kursant musi zobaczyć szybko efekty, by miał motywacje. Później schodzimy do szczegółów.
12. Jeśli tak, to jaka jest optymalna ilość godzin w tygodniu/miesiącu? I czy niezbędne jest self-study?
Zauważyliśmy, że najlepiej jeśli kursant ma 4 spotkania miesięcznie. Chodzi o to, żeby kursant widział postępy i nie stracił motywacji. Można spotykać się 2 razy, ale te postępy będą wolniejsze, a my też nie chcemy spotykać się z kimś przez długie lata. Jeśli ktoś chce szybciej nauczyć się mówić, wykupuje 6, 8, czy 12 lekcji miesięcznie. Jeśli chodzi o self study, to potrzeba ok 30 min dziennie. Współpracując ze specjalistami, przedsiębiorcami, którzy do tego mają swoje rodziny, nie liczymy na to, że ktoś będzie sam uczył się 1 godzinę dziennie. Dlatego też tak musimy ułożyć proces, by był maksymalnie efektywny. Na tym opierają się lekcje skrojone na miarę. Przy metodyce, którą mamy, jest to skuteczny model.
13. Jak to wygląda finansowo? Czy można u Was skorzystać z próbnych lekcji?
Pierwsza lekcja kosztuje 45 zł, późnej każda kolejna 80 zł. Przy 4 lekcjach miesięcznie inwestycja wynosi 320 zł. Przed podjęciem decyzji o dalszej współpracy, kursant ma 4 próbne spotkania na to, by sprawdzić metodę, lektora, nas oraz my mamy też czas, by poznać kursanta i również zdecydować, czy chcemy z nim współpracować. Ucząc innych kierujemy się partnerskimi zasadami, co oznacza, że jesteśmy dla siebie tak samo ważni. Każda ze stron ma prawo powiedzieć sobie nie i wg nas jest to w porządku. Nikt nikogo nie namawia.
14. Oraz od drugiej strony: czy szukasz lektorów do współpracy? I jeśli tak, to czy szkolisz ich ze swojej techniki?
Cały czas szukamy lektorów, ponieważ cały czas przybywa nam kursantów. Proces wdrożenia lektora trwa ok 2 tygodni. Lektor otrzymuje materiały w formie papierowej, wideo oraz audio, spotyka się z doświadczonymi lektorami, by dowiedzieć się jak wygląda uczenie innych od środka. Z doświadczonym lektorem, potencjalny lektor przeprowadza spotkanie, by zobaczył jak uczyć. Ja również więcej czasu spędzam z takim lektorem na początku, byśmy oboje mieli pewność, że robi dobrą robotę. Mam wysokie standardy jeśli chodzi o proces uczenia, ponieważ zależy mi na jakości. Przez cały ten czas otrzymuje wskazówki od nas. Raz w miesiącu spotykamy się na mastermindach, gdzie wymieniamy się wiedzą i doświadczeniem, ponieważ co dwie głowy to nie jedna 😉
15. Jak się można z Tobą skontaktować? I gdzie znaleźć Was w sieci?
Najprościej to na stronie www.przelambariere.pl lub www.przelambarierejezykowa.pl . Na pierwszej stronie jest blog, opis lektorów, naszej metody, kanał na youtube i fanpage.