zakaz handlu w niedzielę

Przymusowy odwyk

Stefan, to co się dzisiaj dzieje w Biedronce to jakiś kosmos! Byłam pewna, że nie może być gorzej, niż w sobotę przed niedzielą niehandlową- ale myliłam się! Koszmar! Ludzie oszaleli?!
– Też jestem lekko przerażonym tym, co się dzieje…To chyba znamię komunizmu, albo ludzie faktycznie nie potrafią w organizację i planowanie.
– I po co to wszystko, ja się pytam? Przecież nikt mi nie powie, że wierzy Kaczyńskiemu, że to w trosce o dobro rodziny! Jeśliby tam było- wszyscy mieliby wolne, niezależnie od zawodu, a nie tylko handel. Poza tym, są ludzie, dla których praca w niedzielę, to świadomy wybór, i przez ten zakaz są zmuszeniu do szukania pracy w innych sektorach.
– To prawda. Rozmawiałem z właścicielem sklepu z odżywkami dla sportowców, i powiedział, że ma kłopot z pracownikami, bo zatrudniał głównie studentów, dla których strata tysiąca w skali miesiąca, to spora kwota.
Ale kasjerki się cieszą. Rozmawiałam z wieloma, i ona twierdzą, że marzyły o wolnych niedzielach.
– No ale, czy one poprawią ich dobrobyt na dłuższą metę? Przecież, nie pójdą do kina czy kawiarni- bo nie mają za co. Nie załatwią też nic w urzędach czy u lekarza.
– Ale będą mogły odpocząć.
– Żeby w poniedziałek przeżyć ponowną klęskę żywiołową.
Może ludzie przywykną i z czasem się to unormuje?
– Mam taką nadzieję.
– No bo w Niemczech jakoś z tym żyją, i nikt nie narzeka.
– Krysiu, nie porównujmy naszej gospodarki do Niemieckiej. We Włoszech czy Hiszpanii handlują i też dramatu nie ma. I tu nie chodzi o gospodarkę, czy troskę o obywatela- chodzi o władzę i narzucanie swojego widzimisię jednego, chorego człowieka.
– A ludzie myślą, że to dal ich dobra.
– Tia..
zakaz Przymusowy odwyk