Samoakceptacja a zaburzenia odżywiania

– Krysiu, a skąd te szklane oczy?
– A nic,nic.
– Jak nic, jak widzę, że coś się stało.
– Ehh, bo dostałam dzisiaj taką wiadomość, która wyciągnęła trupa z szafy.
– Trupa z szafy?? Krysiu, czy jest coś, o czym ja nie wiem?! I jaką wiadomość?
“Jestem gruba, leczę się od lat sterydami bez których kurwa umrę. Zawsze ludzie biorą mnie na zasadzie „ta to musi żreć 😳”. Ci co mnie znają to wiedzą, że gdyby ktoś miał uczyć jak bilansować i pilnować godzin posiłków to ja. Nie żre słodyczy, McDonalda i przetworzonego żarcia unikam. Napierdalam Nordic walking po 5 km dzień w dzień. Walka o to, żeby nie słuchać takiego pierdolenia jak na Tylko Teoria doprowadziła mnie do bulimii. Skończyło się terapia, która trwa. Czytanie takiego podejścia jak ten debil wywołuje głosik w mojej głowie „nie jemy! Jak coś zjemy to wyrzygamy”. Takich jak ja jest w cholerę, grube, chude, łączy nas jedno, zaburzenia odżywiania. Takie akcje nie sprawią że ruszymy na siłownie. Takie akcje sprawiają że okopujemy się głębiej.”
– Ehh. Ja myślałem, że lata terapii pomogły Ci zaakceptować siebie, i wiedza, że dla mnie jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie, niezależnie od tego ile ważysz.
– To nie jest takie proste, Stefan. Samoakceptacja, to bardzo długi proces, i trochę taki trup zakopany w szafie, który w momentach stresowych niestety może znowu wyskoczyć. I niestety to, co obecnie dzieje się w social mediach, zamiast promować zdrowie fizyczne, a co za tym idzie, psychiczne, powoduje, że ludzie wpadają w obłęd posiadania idealnych ciał, dróg na skróty i szybkich rozwiązań.
– No ale nie wszyscy, ja widzę, że są akcje typy bodypositive, slow life, promocja jogi, biegania, itp.
– Z jednej strony tak, ale niezwykle trudno uciec teraz przed presją bycia fit, posiadania smukłej sylwetki, czy też muskulatury adonisa, a wszelkie odstępstwa od normy są uważane za złe i godne potępienia. I niestety nie liczy się zdrowie, a wygląd. Mam znajomą, która zachorowała, w skutek czego sporo schudła. I czy możesz sobie wyobrazić, że dostaje sporo pytań w wiadomościach prywatnych, na co zachorowała, bo zazdroszczą jej przemiany i też by tak chciały?!
– Bark mi słów.
– To jest Stefan, po prostu chore! Nawet wczoraj w TOK FM mówili, że dieta tasiemcowa ma się dobrze i ludzie łykają jaja tego pasożyta, żeby móc jeść i nie tyć.
– Obawiam się, że jedyne co można zrobić, to..
– Odciąć się od telewizji, radia, i internetu?
– Nie, wręcz przeciwnie. Trzeba mówić i promować zarówno zdrowie psychiczne i jak i fizyczne oraz samoakceptację, bo rozmiar ubrania jaki nosimy, wcale nie gwarantuje szczęścia, a ono jest w życiu najważniejsze.