Selfie stick jako znak naszych czasów?

Jestem na wakacjach. Plaża,morze, piasek, idealna pogoda, w chuj ludzi. Co jakieś 10 minut błogi blend hałasujących dzieciaków, krzyczących matek, chichoczącej gimbazy przerywa nawoływanie:

– #lodylodykomulodylodylodykomulodylodylodykomulody?

– #selfiestickselfistickomuselfistick? <opcja dla english speking:P>

-#kijdoselfiekijdoselfikomukomu?

No i zarówno lody jaki kijki do samojebek miały niesamowite branie. Po szybkiej wymianie hajs-za-towar, plaża zamienia się w wybieg dla modelek/modeli all-size.

I nikomu nie chodzi o robienie zdjęć jak-tu-pięknie-jest-zazdrość-mi-ludzie-pracujący. Tu clue jest JA. JA na tle plaży. JA wpieprzający loda/gofra/kebsa. JA w moim nowiutkim bikini pluskająca się w falach (albo raczej wieloryb powalony przez morze-ale wiadomo że wyobrażenia nieco różnią się od rzeczywistości 😛 ).

Przestaliśmy się cieszyć tym co nas otacza.Nawet jeśli otaczają nas ludzie tomy skupiamy się na tych innych przed fejsem/insta. Chcemy im pokazać jak świetnie się bawimy, świetnie wyglądamy, itp. i tylko LAJKI się liczą.

Wiadomo że są wyjątki-ludzie którzy robią selfie dla beki albo żeby zmotywować innych do czegoś. Ale jeśli jesteś z innymi i cały czas rozkminiasz jak tu wzbudzić zainteresowanie na fejsie i spamujesz selfikami? To nie ma Cie tu i teraz a żyjesz w świecie wirtualnym.

Czy to jest złe-nie wiem. Może to po prostu zmiana czasów.

ps. Ja niestety również jestem fejsowym ekshibicjonistą i uwielbiam robić fotki w zabawnych bądź ważnych dla mnie momentach. Mój wall to moje świat z mojej perspektywy – czyli głownie z siodełka roweru ;).

Ale selfie stick’a nie mam i nie zamierzam zakupić:P.

pps. Warto zajrzeć co na ten temat myśli Janek.