Shit happens.

Do wpisu sprowokował zainspirował mnie Artur, stwierdzając że wypadki zazwyczaj wiążą się z ciekawymi wspomnieniami i trzeba je uwiecznić. No to jedziemy z tym koksem. Zaznaczam na wstępie, że nie są to przechwałki ani użalania się nad własnymi zdolnościami- dla mnie to dzień jak co dzień.

1.śmieci

Mam wiele natręctw- jednym z nich jest konieczność wyniesienia śmieci przed pójściem spać. Niezależnie od ich wielkości, produkowanego zapachu, ilości i co ważne- pory. Jestem w stanie zasuwać w piżamie do zsypu, ku wielkiej uciesze panów ochroniarzy bądź napotykanych lumpów (no bo kto normalny czai się przy śmietniku o np.2 w nocy 😛 ). Zazwyczaj jest to szybka akcja: zjeżdżam-wyrzucam-wracam. Do czasu. Kiedy nie weźmiesz ze sobą kluczy- a drzwi zamykają się na zatrzask, istnieje niebezpieczeństwo że zatrzasną się, Z TOBĄ wewnątrz, w środku nocy…Spędzenie tam kilku godzin- bezcenne doświadczenie..

2. kibel

Upalne lato, okna otwarte na oścież, z podwórka dobiegają standardowo wrzaski dzieci ( swoją drogą jeśli masz dzieci i stwierdzasz że na zamkniętym osiedlu genialnym pomysłem jest wykupić sobie mieszkanie z ogródkiem na parterze- to wiedz że WSZYSCY mieszkańcy życzą Ci źle..). Śnię o egzotycznych podróżach ( w końcu klimat sprzyja), jestem w trakcie kąpieli pod wodospadem i wtem- dziwny hałas wyrywa mnie z tej sielanki. Otwieram oczy. Już wiem gdzie jestem- kawalerka w śródmieściu. Lokalizuję dziwny hałas dobiegający z łazienki. Wstaję z łóżka i ZALICZAM FIFLAKA na wypełnionej lodowatą wodą podłodze ?! Przerażona, obolała i ślepa ( do momentu założenia okularów jestem ludzkim kretem ) brodzę do łazienki zrozumieć co się dzieje? Skąd ta woda?!! Okazuje się z rury przy kiblu woda tryska jak z hydrantu?! Próbuje tamować strumień ręcznikiem-ale odrzuca mnie na pralkę. Spanikowana zbiegam (tak-nie windą-panikowałam) w piżamie (znowu) z 15 piętra do ochroniarzy po pomoc. Po interwencji- zawór zostaje zakręcony, odkurzacz wodny wypożyczony, mieszkanie (przeze mnie) osuszone. Wrażenia dnia- bezcenne..

3. wafle ryżowe

Uwielbiam wafle ryżowe i codziennie uzupełniam nimi węglowodany. Jest z nimi pewien problem- bardzo często są gumowate, a ja lubię chrupiące. Znalazłam patent- wystarczy wrzucić je na kilka minut do lekko rozgrzanego piekarnika i są wtedy idealne (nota bene jest to niezła opcja na „odświeżenie” wielu produktów). Problem w tym, że należy uważać bo granica miedzy chrupkie a zajmujące się ogniem jest dosyć niewielka. Tak- gasiłam już pożar. Tak- aktywowałam niejednokrotnie alarm w mieszkaniu i zraszacze. Czy nadal je tak grilluje- owszem. Człowiek się uczy na błędach- nie sądzę..

 

wafel

 

4. naleśniki

Uwielbiam zarówno słodkie jak i wytrawne. Ale czy je jem? Nie. Dlaczego? Bo nie umiem zrobić. Tak, wiem- przepis i wykonanie jest banalne, ale ja po kilkunastu latach już się poddałam. Jedyne co mi wychodzi z teoretycznie sprawdzonego przepisu to przypalona podeszwa, ewentualnie dziurawa podeszwa. Nie zamierzam już robić więcej podejść. Widocznie los mi pokazuje że mam ich nie jeść :P.

5. ciasta

Ilość kombinacji jakie przerabiałam jest bardzo bogata. Nie jest to nic spektakularnego. Mogę się jednak z Wami podzielić pewnymi wnioskami :

  • ciasto bez mąki się NIE UDA (tzn.zakładając że pierwotny przepis taką przewidywał, bo oczywiście bez-mączne ciasta istnieją)
  • zeskrobanie przypalonego wierzchu WCALE nie uratuje smaku– przeszło spalenizną i już
  • sernik uda się prawie zawsze– nawet jak dysponujesz zwykłym serem, nawet jak masz TYLKO ser i jajka i ew.miód (stąd też to jest moje ulubione ciasto 😉
  • wyrób czekoladopodobny- nie rozpuści się pod wpływem ciepła i nie stworzy polewy na cieście

 

sernik

 

6. wieczko

Duszę na patelni gołąbki aka. polskie sushi. Przy okazji rozmawiam przez telefon, sprzątam, prasuje- człowiek wszechstronny. Z okolicy kuchenki zaczyna wydobywać się dziwny zapach. Podchodzę i robię dochodzenie. Obwąchuję patelnię z lekko bulgoczącymi gołąbkami- może rącza się przypala? Nie, nie to. No to szukam dalej. Ku mojemu rozbawieniu- wieczko od masła (tak- w czasach gdy wszyscy na diecie, ja jem masło ) WTOPIŁO się w palnik?! Kuchenka indykcyjna- bezcenne urządzenie..

7. ryż

Źródło węglowodanów, którym zajadają się wszystkie osiłki- po dodaniu kuraka. Ja uwielbiam pomidorową z ryżem i całkiem często sobie serwuję. Problemem jest to, że po powrocie do domu, oprócz gotowania- robię wszystko inne: sprzątam, rozwieszam pranie, itp. I tutaj również mogę podzielić się pewnymi wnioskami:

  • ryż gotuje się dosyć szybko ( wiem, odkryłam Amerykę w konserwach 😛 )
  • jeśli woda już dawno się wygotowała a torebka zespoliła z dnem garnka- garnek możesz ratować, ryż już nie
  • sytuacja jak wyżej z tym że oprócz torebki- ryż zespolił się z garnkiem– czeka Cię zakup garnka
  • sytuacja jak wyżej z tym że ryż już zwęglony- prawdopodobnie uszkodziłeś kuchenkę indukcyjną

 

homer

Nie ma rzeczy, której nie można spieprzyć. Wystarczy trochę fantazji, przypadku lub zwykłej nieuwagi.

A czy Wy macie jakieś dokonanie w tej dziedzinie?