Syndrom pizzy

– Krysiu, co tak skrupulatnie notujesz?
– Nic takiego.
– No powiedz. Od godziny siedzisz cicho i coś notujesz-  to bardzo nietypowe.
– Programuję się.
– ?.
– Ehh, Stefan, bo ty za chwile zaczniesz ze mnie drwić.
– Ja? Skąd taki pomysł.
– Stefan! Ale jak już mi przerwałeś, to robię ćwiczenie na syndrom pizzy.
Syndrom pizzy? To jakaś inna nazwa na gastro-fazę?
– Bosz, Stefan! Nie, chodzi o to, żeby zrozumieć, że nie jestem pizza i nie każdy musi mnie lubić.
– A to nie jest oczywiste? Przecież nie da się zadowolić wszystkich wokół i to czy ktoś nas lubi, czy nie- to jego prywatna sprawa.
– Łatwo Ci powiedzieć- jesteś facetem.
– Nie sądzę, żeby to miało coś wspólnego z płcią. Myślę, że jest to związane z poczuciem własnej wartości oraz sposobie w jaki zostaliśmy wychowani. 
– No nie wiem- ja to ma zawsze kłopot z kobietami- z nimi nie da się normalnie porozmawiać, zawsze jakieś niedopowiedzenia, fochy, wbijanie szpil, knucie za plecami, itp złośliwości. I ja się niepotrzebnie martwię i zastanawiam- co znowu zrobiłam zle?!
– Krysiu, to czego ci potrzeba, to odzyskanie kontroli nad własnymi emocjami i uczuciami. Nie możesz uzależniać od zewnętrznych czynników tego jak się czujesz i co o sobie myślisz. Nie potrzebujesz innych, żeby być szczęśliwa z samą sobą, musisz tylko nauczyć samoakceptacji.
– Łatwo powiedzieć.
– Ale właśnie brak samoakceptacji sprawia, że próbujesz ją sobie „wypracować” u innych, starając się być dla nich jak najlepsza, za wszelką cenę, kosztem własnych emocji- tak nie można.
– Ale jak to zmienić, mądralo?
– Musisz nauczyć się być egoistą i zrozumieć, że nie jesteś pizzą– idąc Twoim tokiem myślenia.
– Egoistą? Przecież całe życie uczono mnie, że tak nie można.
– Można i trzeba- dla zdrowia psychicznego. Jeśli będziesz spychać swoje potrzeby i emocje na drugi plan- nie zdobędziesz szacunku innych. 
– Czyli samoakceptacja i egoizm to rozwiązanie na syndrom pizzy?
– Zdecydowanie. A teraz zdradź co tam notowałaś?
– ” Nie jestem pizza”.

 

facealm2 Syndrom pizzy