Uwikłani

– Stefan, co Ty taki markotny chodzisz cały dzień?  Jesteś na mnie zły? Obiad Ci nie smakował?

– Wiesz, że uwielbiam gołąbki, to nie to.

– Ale o co chodzi?

– Nie chcę o tym rozmawiać.

– Stefciu, ale jak się wygadasz, to zrobi Ci się lżej! Wierz mi, wiem co mówię.

– Martwię się o Zbyszków.

– O matko, ale co z nimi, ZNOWU?? Nie pozbierali się jeszcze finansowo?

– Krystyno, to jest bardzo długi proces. Oni prowadzą własny biznes, a nasze państwo w dupie ma małych przedsiębiorców. Ludzie skazani są na łaskę banków, które potrafią upierdolić człowieka do końca życia.

– No ale chyba już było lepiej? Mają siebie i razem to jakoś udźwigną.

– No nie do końca.

– ?.

Oni nie potrafią rozmawiać..

– Stefan, ludzie są ze sobą 30 lat! Mają 2 jkę dorosłych dzieciaków. I jak niby przeżyli ten czas? Pantomimą ?!!

– Ehh, Krystyno, nawet nie wiesz jak trudno jest funkcjonować ludziom, którzy stracili wszystko..Dużo oczekiwań, mnóstwo niewypowiedzianych pretensji, ucieczka w lekki alkohol lub sen..Są ze sobą,ale tak obok siebie. I jeszcze te dzieciaki.

– Co z nimi?

– Nie dość, że rozpuszczone to jeszcze chorowite! No i niesamodzielne! Powiedz mi, Krystyno jak to się stało że teraz tyle dzieciaków żeruje finansowo na swoich rodzicach?! W naszych czasach to było nie do pomyślenia ?!. Człowiek musiał sobie dać radę i już! A teraz? Hodują emocjonalne kaleki,które nie potrafią sobie poradzić w prawdziwym świecie ?!

-Smutna prawda..Ale wiesz,nie ma rodzin idealnych i każda przeżywa mniejsze lu większe dramaty. Czasem nie wytrzymują presji i się rozpadają, ale często udaje im się przetrwać burze. A Zbyszki to przetrwają, bo się bardzo kochają. I weź już nie zamulaj już Stefan.  Idż pobiegać- od razu poczujesz się lepiej.

– Tyle lat, a Ty nadal mnie zaskakujesz Krystyno.

 

family Uwikłani