jak zostać milionerką

Jak zostać Milionerką?

– Stefan, co tam skrobiesz?
– A spisuje sobie wywiad z Milionerką.
– Ta, jasne.
– Mówię zupełnie poważnie.
– Od kiedy ty znasz milionerów??
– Krysiu, po pierwsze, ja nie zaglądam ludziom do portfeli, a po drugie, to miałem okazję poznać zwyciężczynię programu “Jak zostać Milionerem”, która była tak uprzejma, że znalazła chwilę na udzielenie mi wywiadu.
– Żartujesz? Poznałeś Katarzynę Kant- wysocką, która z tym swoim stoickim spokojem, urokiem osobistym i poczuciem humoru rozwaliła system i wygrała, chyba jako trzecia w Polsce Milionerów??
– Dokładnie tak.
– Nie mogę się zatem doczekać, aż skończysz!

Cześć Kasia! Czy możesz nam coś o sobie powiedzieć? Co robisz w życiu, kim jesteś, itp?
Kim jestem? To dość filozoficzne pytanie i chyba całe życie będę sobie na nie odpowiadać. Jestem Kasia, niespełniona (jeszcze) pisarka, ale spełniona kobieta i żona. Zajmuję się zawodowo marketingiem internetowym, ale z wykształcenia jestem filolożką klasyczną. 
Jak to się stało, że zostałaś Milionerką i jak wspominasz udział w programie?
Lubiłam “Milionerów” odkąd jest emitowana polska wersja. Bardzo mnie ekscytowało odpowiadanie na pytania, ale bałam się zgłosić. Dopiero po wygranej pani Marii Romanek w 2018 roku zaczęłam się zastanawiać nad udziałem. Zgłosiłam się jesienią 2018 roku, a na początku stycznia miałam nagranie. Wspominam je bardzo dobrze, choć bardzo się stresowałam. W ogóle nie wierzyłam, że wyjdę z “kto pierwszy ten lepszy” i usiądę naprzeciwko Huberta Urbańskiego. Nawet ubrania wybrałam dość przypadkowo sądząc, że i tak się nie przydadzą 🙂 Okazało się, że przeszłam przez eliminacje, a potem odpowiedziałam na 12 pytań. Tym samym zostałam trzecią osobą, która wygrała ten program w Polsce. Byłam również pierwszą osobą na świecie, która wygrała program w roku 2019. 
Czy Twoje życie zmieniło się po wygranej? I czy nie kusiło Cię, żeby rzucić wszystko i np wyjechać albo zaszaleć z wygraną?
Życie zmieniło się bardzo. Stałam się rozpoznawalna publicznie, bo program ma ogromną widownię jak na czasy, kiedy wielu ludzi rezygnuje z TV na rzecz Netfliksa. Przede wszystkim ułatwiło mi to kwestię najważniejszą dla mnie – a mianowicie mogłam kupić mieszkanie bez brania kredytu. Ogromnie to doceniam i cieszy mnie to bardzo. Nie chciałam wszystkiego rzucać, bo też nie ukrywajmy – to nie są pieniądze, które pozwalają na to. Szaleństwa były, ale myślę, że w normie.

Czy pieniądze szybko się skończyły? Pytam, bo czyta się, że ludzie po takich zastrzyku gotówki, szybko ją tracą, ale wydają na nieprzemyślane inwestycje.

Nie skończyły. To kwestia odpowiedniego zarządzania swoimi finansami, a ja dzięki wygranej stałam się bardziej odpowiedzialna i rozsądna.
Jak przygotowywałaś się do programu?
Na kilka dni przed nagraniem wzięłam urlop i czytałam Wikipedię zupełnie losowo. Powtarzałam sobie także ważne wydarzenia kulturalne i polityczne. 
Jak brzmiało pytanie za milion?
Pytanie dotyczyło tajemnic różańcowych i brzmiało: Różańcową tajemnicą chwalebną nie jest… Do wyboru były cztery tajemnice. Jedna z nich była tajemnicą bolesną i to była prawidłowa odpowiedź.Byłam bardzo zaskoczona, że pytanie za milion dotyczyło właśnie takiej tematyki.
Czy nie miałaś chwil zawahania, żeby wycofać się z mniejszą wygraną?
Nie. Cały czas wiedziałam, że jeśli nadejdzie pytanie, co do którego nie jestem pewna, to się wycofam. Nie było jednak pytania, gdzie bym nie była pewna. Jeśli nie ja sama, to na pewno z pomocą kół ratunkowych byłam w stanie sobie poradzić.Moim “telefonem do przyjaciela” był Piotr Stanisławski, autor bloga Crazy Nauka. Pomógł mi w pytaniu za 125 tys., za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Jaki jest Hubert na żywo?

Jest niesamowity! Miły, nie gwiazdorzy, bardzo uśmiechnięty i pozytywny. Nie onieśmielał mnie, a wręcz przeciwnie, czułam się zmotywowana. W końcu to mój idol z czasów licealnych.

Czy wygrana nie spowodowała, że zaczęli odzywać się “starzy znajomi” z prośbą o pomoc, albo nieznajomi I jeśli tak, jak sobie radziłaś z tymi sytuacjami?
Starzy znajomi raczej tylko gratulowali, ale odzywały się obce osoby z prośbami, często bardzo nieprzyjemnie wyrażanymi. Niestety spotkałam się również z hejtem na mój temat. Ludzie pisali niestworzone rzeczy, wyśmiewali mnie i dopatrywali się w mojej wygranej teorii spiskowych, że wszystko to jest ustawione. Pomagam wielu osobom, robiłam to także przed wygraną, ale zawsze wspieram tylko potwierdzone zbiórki i akcje. Jak sobie radziłam? Najpierw było mi przykro, potem przestałam czytać komentarze. Sporo było też głosów, że pytania miałam zbyt łatwe, tak jakbym miała jakiś wpływ na to, jakie będą. Poza tym inaczej odpowiada się z kanapy, a inaczej będąc w studiu, wśród reflektorów, w olbrzymim stresie.
Czy uważasz, że każdy może wziąć udział w programie i czy jest to dobry pomysł na szybki zastrzyk gotówki?
Uważam, że jeśli ktoś traktuje udział w programie jako sposób na szybkie zdobycie pieniędzy, to nie ma sensu, żeby się zgłaszał. Może się bardzo rozczarować, bo program to przede wszystkim jest przygoda i dobra zabawa. Jasne, fajnie jest wygrać, ale nie warto chyba się nastawiać na wygraną – raczej na ciekawe przeżycia i wrażenia. Każdy, kto nie boi się kamer, kto ma otwarty umysł i szeroką wiedzę ogólną, może próbować i ja to bardzo polecam.
Jeśli tak, jakie masz rady dla tych którzy chcą spróbować swoich sił?
Nie podchodzić do udziału jak do misji do wykonania, tylko cieszyć się tym, że zobaczy się i przeżyje coś ciekawego. Nie wkuwać na pamięć, raczej chłonąć różne wiadomości, poszerzać horyzonty. I może to też ważne – na telefonicznego przyjaciela lepiej nie brać kogoś nam najbliższego, bo osoby bardzo bliskie (mąż, żona, rodzice itd.) mają zbyt emocjonalny stosunek i mogą nam nie pomóc ze stresu. Lepiej poprosić kogoś znajomego, zaprzyjaźnionego, ale bez ogromnej zażyłości.
Jakie masz plany na przyszłość?
Zrobić w końcu prawo jazdy, bo przerwała mi pandemia, podróżować (jeśli będzie to możliwe), rozwijać się zawodowo i wydać kryminał. Ruszyłam też z podcastem o zbrodniach z czasów międzywojennych, ale po nagraniu jednego odcinka zrobiłam stanowczo za długą przerwę – do tego też planuję wrócić w najbliższym czasie. 
Czy masz swoje miejsce w sieci, jeśli tak, to jakie i skąd na nie pomysł?
Od kilku lat prowadzę bloga poświęconego savoir-vivre – Dobrze Wychowana. Interesuję się tą tematyką już od szkoły podstawowej, kiedy wpadł mi w ręce pierwszy podręcznik. Postanowiłam założyć bloga, gdzie na luzie i w sposób przystępny będę wyjaśniać zasady etykiety towarzyskiej i etykiety biznesu. Chciałam, żeby to było miejsce, w którym każdy się odnajdzie, gdzie dla nikogo nie będą “za wysokie progi”. Niestety ostatnio trochę go zaniedbałam, ale planuję powrócić z przytupem. 
Życzę Ci zatem samych sukcesów i mam nadzieję, że jeszcze keidyś będzie okazja się spotkać i porozmawiać.