Kim jest Wirtualna Asystentka?

Kim jest Wirtualna Asystentka?

[ Do mieszkania, z impetem wpada Krystyna ]
– Stefan!! Padniesz!
– Kochanie, jestem zajęty.
– Ale ja mam takiego newsa, że umrzesz ze śmiechu!
– No dobrze, zamieniam się w słuch.
– Halinka, odchodzi z firmy?!
– Ta asystentka prezesa?
– Ta sama.
– Krysiu, czasy w których siedziało się X lat, bo brak alternatywy, już dawno minęły.Ludzie dosyć często zmieniają miejsce zatrudnienia. Ba,często nawet przechodzą na swoje.
– Stefan, czy ty zawsze musisz mędrkować? Możesz mi dać skończyć.
– Naturalnie.
– No to Halinka odchodzi z firmy, bo ją znajoma namówiła, żeby została uwaga..wirtualną asystentką.
– Genialny pomysł!
– Słucham? Stefan, to może inaczej. Halinka rzuca dobrze płatną pracę, po to by zostać wirtualną asystentką?! No ja cię przepraszam, ale nie ma takiego zawodu! Że niby jak to ma wyglądać?
Pani Halino, poproszę o zestawienie XXX z tego miesiąca. Później będę Panią prosił o zaniesienie tych dokumentów do księgowości. I przypominam, że po południu mamy spotkanie z przedstawicielem X.
– Przepraszam, ale ja mogę odbyć to spotkanie przez skype, bo mi się nie chce z domu wychodzić. A dokumenty przygotuję i prześlę na maila.
– Żart!
– Krysiu, jesteś bardzo nieobiektywna i chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, że coraz częściej firmy zatrudniają wirtualne asystentki.
– Dla mnie to jest jakiś wymysł.
– Kochanie, zaparz sobie kawę, i przeczytaj wywiad z Karoliną ,który właśnie skończyłem spisywać. Mam nadzieję, że spojrzysz na zawód wirtualnej asystentki przyjaznym okiem, a może nawet się zainspirujesz.

– Cześć Karolina! Powiesz nam coś o sobie?
– Mam na imię Karolina, jestem właścicielką marki Pretty Well Done i na co dzień pracuję jako Wirtualny Office Manager i Wirtualny Project Manager. Prywatnie matka dwóch prawie nastoletnich Potworów, jednej suki, której wydaje się, że stoi wyżej w hierarchii niż dzieci i dwóch rozpuszczonych do granic kotek. Od czasu do czasu przypominam sobie też, że bloguję i dopisuje to i owo na Wariacjach (nie zawsze) na temat. W wolnych chwilach trenuję boks.
Jak to się stało, że zostałaś Wirtualną Asystentką? Skąd pomysł na taki zawód, który jest niezbyt popularny w Polsce.

Miałam dość pracy na etacie. A tak poważnie, potrzebowałam alternatywy do etatu. Głównie ze względu na dzieci, ale też ze względu na własne zdrowie psychiczne. W pewnym momencie praca dla kogoś zaczęła mnie bardzo uwierać i postanowiłam poszukać dla siebie czegoś, w czym jestem dobra. Próbowałam sił w fotografii, copywritingu (to robię do dziś w ramach własnej działalności), aż trafiłam w sieci na informację o tym zawodzie. Od lat pracowałam na stanowiskach asystenckich, jako office manager, specjalista ds. marketingu i PR. Postanowiłam przenieść to na online. Zaczynałam od prostych zleceń jako Wirtualna Asystentka, by z czasem pracować niemal wyłącznie jako Wirtualny Office Manager i Project Manager.

Czy jesteś w stanie się z tego utrzymać? I jakie są orientacyjne zarobki?

– Zarobki Wirtualnej Asystentki zależą od naprawdę wielu czynników: kompetencji, doświadczenia, ilości czasu, który poświęci na pracę, liczby klientów, stawki za godzinę, tego, czy zgadza się pracować ciężko. Wielu osobom wydaje się, że praca WA to tak naprawdę przyjemne zajęcie, które można robić „przy okazji”. Można, owszem. Ale jeśli nie poświęcisz się pracy całkowicie, nie oczekuj efektów. Przy założeniu, że pracuje się jako WA na pełen etat, można moim zdaniem spokojnie oczekiwać zarobków na poziomie od 4 tys. złotych netto. Przy czym w moim odczuciu nie ma górnej granicy.

Kto może zostać WA? Jakie trzeba mieć predyspozycje, itp?

– Przesadziłaby mówiąc, że każdy. Ale tak naprawdę praca WA jest bardzo wszechstronna, a klienci mają tak różne wymagania, że każdy znajdzie coś dla siebie. Na moim kursie uczę jednak dziewczyny, że są pewne rzeczy, które są wspólnym mianownikiem dla każdej Wirtualnej Asystentki. To odpowiedzialność, poczucie obowiązku, terminowość i lojalność. Umiejętności i wiedzę zawsze możesz nadrobić. Jeśli jednak nie potrafisz ogarnąć chaosu wokół siebie, nagminnie się spóźniasz i nie traktujesz swoich klientów poważnie – nie wróżę długiej kariery.

Czy trzeba założyć własną działalność?

Na początku nie i szczerze mówiąc odradzałabym zaczynanie przygody z wirtualną asystą od zakładania działalności. Jest to bardzo duże zobowiązanie, które bądź co bądź wiąże się z wieloma kosztami i obowiązkami. Jeśli nie wiesz, czy wirtualna asysta jest dla Ciebie, chcesz dopiero spróbować, sprawdzić z czym je się tę kanapkę – nie zaczynaj od działalności. Możesz pracować na zlecenie, umowę o dzieło lub wystawiać faktury przez portale typu Useme.

Czy to jest praca tylko dla kobiet, a głównie mam na macierzyńskim? Bo taki jest stereotyp.

Absolutnie nie. Powiedziałabym wręcz, że mamom na macierzyńskim jest znacznie ciężej, by wystartować w tym zawodzie (choć nie jest to niemożliwe). Poświęciłam nawet temu casowi cały rozdział mojej książki, która już niebawem ukaże się na rynku. Mamy na macierzyńskim mają co robić i z mojego punktu widzenia jest to dobry moment na to, by sprawdzić, czy to jest praca dla nich. Nie muszą pracować na cały etat, mają świadomość ograniczonego czasu, jakim dysponują. Jednak wirtualna asysta, to praca przede wszystkim dla osób obowiązkowych, zdeterminowanych, gotowych wziąć na siebie odpowiedzialność za biznes klienta. Nie musisz być mamą, by doskonale sprawdzić się jako WA. Starczy, że jesteś świetnie zorganizowanym, wszechstronnie uzdolnionym i gotowym do czasem bardzo ciężkiej pracy człowiekiem.

Jakie są plusy i minusy takiej pracy?

– Jednych i drugich jest cała masa  Dla mnie największym plusem jest to, że mogę pracować z domu. Mogę sama decydować, z kim chcę pracować, jakie zadania chcę wykonywać, ile czasu pracuję, w jakich dniach itd. Ogromnym plusem jest różnorodność zadań, jakie wykonuje na co dzień. Ta praca w żadnym wypadku nie jest nudna. Jest pełna wyzwań, ciągle coś się dzieje – ja to uwielbiam.
Minusy – jak w każdej pracy freelancera. Brak regularnych wpływów na konto, konieczność posiadania poduszki finansowej, czasem praca po nocach, czasem w weekendy. Zdarza się, że pracy jest tak dużo, że siedzę przy biurku od 6 do 23., ale i tak nie zamieniłabym się na żaden etat 😉 Na pewno nie jest to praca lekka, łatwa i przyjemna, ale jej charakter wynagradza wszystkie niedogodności.

Co byś poradziła osobom, które chciałby tak zacząć zarabiać?

– Och, takich porad to jest cała masa! Poczynając od tego, by z pokorą podeszły do swojej wiedzy i umiejętności, zrobiły porządny research i określiły, czym chcą się zająć. Poprzez znalezienie swojego mentora, osobę, która będzie je wspierać, pokaże jak zacząć – mnóstwo jest doświadczonych wirtualnych asystentek, które biorą młode adeptki pod swoje skrzydła. To najlepszy sposób na szybkie wejście w zawód. Aż po odradzanie, by brały każde zlecenie jak leci – to się nie sprawdza. Jeśli nie czujesz chemii z klientem, coś Ci od początku nie gra we współpracy, nie brnij w nią. Lepiej jest zacisnąć zęby, odmówić i zaczekać na osobę, która doceni Ciebie i Twoje umiejętności.

Jakie masz cele zawodowe? Wiem, że pytanie jak na rozmowie o pracy, ale czytelnicy na pewno chcą to wiedzieć.

– Nie lubię stać w miejscu, więc stawiam na rozwój. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mogła służyć wsparciem i być najlepszą opcją dla początkujących wirtualnych asystentek. Mam też kilka innych planów, ale dopóki się nie skrystalizują, nie będę zapeszać.

Gdzie Cię można znaleźć w sieci? I czy możesz pomóc początkującym WA?

– Zapraszam serdecznie na moją stronę www oraz na mojego blogapublikuję tam mnóstwo artykułów dla początkujących (i nie tylko) wirtualnych asystentek. Możecie również zajrzeć na mój kanał na Youtube, oraz zapisać się na listę mailingową. We wszystkich tych miejscach otrzymujecie ode mnie wiedzę i wsparcie całkowicie za darmo A jeśli któraś z Was marzy o karierze WA i potrzebuje indywidualnego wsparcia, może skorzystać z konsultacji ze mną lub przystąpić do programu mastermindowego – kolejna edycja już w styczniu Do tego czasu ukaże się również moja książka – jedyna taka na rynku powieść dla osób chcących rozpocząć przygodę z wirtualną asystą.
– Książka? Wspaniale! O czym ona będzie?
Moja książka nie będzie typowym poradnikiem – wykorzystuję w niej całą swoją energię i entuzjazm, oraz dużą dawkę humoru i trafnych przemyśleń, dotyczących pracy Wirtualnej Asystentki.

– Wyczuwam bestseller! Powodzenia Karolina.