praca- przypadek czy efekt studiów

Praca- przypadek czy wynik studiów?

Piszę ten tekst, żeby móc do niego wrócić za jakiś czas i powspominać życie w czasach zarazy, oraz targały mną emocje i rozkminy. Kto wie, może wpisuje się to trochę w to, co i Ty odczuwasz.
Czym jest dla mnie praca i co ma do tego koronawirus
Praca jest dla mnie ważna. Ba, nawet bardzo ważna, bo daje mi poczucie spełnienia. Nie umiałbym robić nic i uważam, że żadna praca nie hańbi i każda uczy nas czegoś wartościowego – kwestia podejścia (heheszki, na temat najstarszego zawodu świata sobie odpuśćmy).
Koronawirus uświadomił mi dobitnie, że jestem, albo raczej byłam szczęściarą, bo robiłam to, co kochałam i dostawałam za to pieniądze. Niestety, jak wiecie, fitness kluby zostały zamknięte i prawdopodobnie rynek się szybko się odbuduje ( chodzą słuchy, że nawet jeśli, to nie będzie już to to samo).  Druga branża, którą się zajmuję – czyli marketing także przeżywa gorszy okres, więc zaczyna mi brakować na rachunki. Ale nie narzekam – szukam, działam i mam nadzieję, że wkrótce wszystko się ustabilizuje.
Moje poszukiwania pracy to trochę niekończona się spirala śmiechu
Jeśli śledzicie mnie na FB, to wiecie, że mam dosyć ciekawe doświadczenia w szukaniu pracy i próbuję w różnych branżach, bo w życiu robiłam różne, dziwne rzeczy ( a tym za chwilę).

Zrozumiałam, kim chciałabym być, ale nie jestem i nie będę
Ale muszę Wam się przyznać, że wiem, co bym chciała robić, ale jestem na siebie zła, bo nie umiem tego osiągnąć, a  zawodowo doradzam innym w tej kwestii. Dobrze czytasz. Taki szewc, co bez butów chodzi. 
Pewnie myślisz, co to jest. No to zdradzę Ci, to żadna tajemnica, chociaż odkryłam to niedawno. Uwaga – chciałabym być Influencerem. Tak, widzę, Twoją minę i wiem co myślisz: “głupia c..marzy o karierze i hajsie za nic” itp. I tu się z Tobą nie zgodzę. Bo bycie Influencerem, takim wartościowym, a nie z Tureckimi fanami i płytkimi tekstami, to ciężki kawał chleba, ale można z tego żyć i to całkiem nieźle. Czasem, obserwując social media, rozmarzam się, ale natychmiast wracam na ziemię, bo z czym do ludzi. No dobrze, wyrzuciłam z siebie, to co ostatnio chodzi mi po głowie. Dzięki, jeśli jeszcze tu jesteś i to czytasz. 
Prace, które wyszły przez tzw. przypadek, ale wywarły wpływ na to, co obecnie robię
1. Baristka w Caffe Nero w Wielkiej Brytanii. Tutaj zaczęła się moja przygoda z pracą w gastronomii i wyszła przez przypadek. wyjechałam do znajomej na wakacje, spakowana tylko na 2 tygodnie. Zostałam rok. I nie jestem takim wariatem, za jakiego mnie zapewne niektórzy mają, ją po prostu zakochałam się w pracy za barem – kontakcie z ludźmi, obcowaniem z kawą, którą nota bene uwielbiam i tym poczuciem niezależności w zupełnie nowym kraju.

http://https://www.blogierka.pl/praca-w-kawiarni/

2. Manager Zmiany w Coffee Heaven. Do Polski wróciłam dosyć przypadkowo (tak,moim życiem rządzi przypadek), bo musiałam wyleczyć zęby. Znajomy, który pracował w Coffee Heaven (polska sieć, która została wykupiona przez Costa Coffee), namówił mnie do zostanie w Polsce i tak, prawie 2 lata pracowałam za barem i pomagałam w zarządzaniu zespołem ludzi i prowadzeniem kawiarni. Wierzcie mi, że gastronomia, to szkoła życia, i nic tak nie uczy szacunku do pracy i drugiego człowieka jak praca w usługach.
3. Nauczycielka języka angielskiego. Po 2 latach pracy w kawiarni nastąpił mały kryzys i zmieniłam branżę. Tutaj zostałam też 2 lata i bardzo fajnie to wspominam. Uczyłam głównie dzieci, które są trudnymi uczniami ale też bardzo wdzięczny.
4. Instruktorka fitness. To zrodziło się, znowu, przez przypadek. Jako, że od 6 roku życia tańczyłam, sport miałam we krwi.Jednak kontuzja i masa kompleksów w jakie została wpędzona, spowodowały, że zaczęłam szukać innej formy ruchu. I tak odkryłam fitness. Miałam to szczęście, że trafiłam na cudownych instruktorów i postanowiłam, początkowo z ciekawości i niezobowiązująco, zrobić kurs instruktora. Kiedy znajoma, te 8 lat temu, poprosiła mnie o zastępstwo – mówiłam, że nie ma opcja, nie nadaje się i nie dam rady. Ale jako miękka buła, pomogłam i po pierwszych zajęciach stwierdziłam,że chcę to robić. I ta przygoda trwa do dzisiaj.

http://https://www.blogierka.pl/jak-zostac-instruktorem-fitness/

5. Social media ninja. Jak wiesz, bo to czytasz, prowadzę bloga. To dzięki niemu doszłam od zera do…nie bohatera, ale social media ninja, czy też wirtualnej asystentki, która pomaga ludziom w prowadzeniu biznesu. I mimo, że jest to moja praca – uwielbiam to robić, bo poznaję świetnych ludzi, cały czas się uczę a co za tym idzie, rozwijam.

http://https://www.blogierka.pl/kim-jest-wirtualna-asystentka/

W tak zwanym międzyczasie otwierałam jeszcze pierwszego Starbucksa w Polsce, pracowałam weekendami w Green Caffe Nero – i szczerze polecam wszystkim studentom pracę w tym miejscu: cudowni ludzi i świetni pracodawcy. Miałam też okazję współpracować z genialnymi przedsiębiorcami, ludźmi,których podziwiam, jak np. Paweł Tkaczyk. Obecnie pracuję też w agencji influencer marketingu, który tworzą absolutnie genialne dziewczyny i jeśli szukacie kogoś do rozwijania marki w sieci- napisz, chętnie Ci pomożemy.
A jeśli chodzi o studia, to skończyłam Psychologię Społeczną i te 100 lat temu nigdy bym nie pomyślała, że będę robić to, czym obecnie się zajmuję. Co nie znaczy, że studia są niepotrzebne, bo przydają się w życiu, ale na pewno nie determinują tego, czym będziemy się zajmować zawodowo.
To tyle na dzisiaj. Obiecuję, że następnym razem będzie tu z powrotem Krysia i Stefan, dzisiaj trochę prywaty. I daj znać koniecznie, co Ty robisz w życiu i czy wyszło to, jak u mnie, przez przypadek, czy raczej było świadomie zaplanowaną ścieżką rozwoju?