test cateringu sportfoodbox

Test cateringu Sportfoodbox

Musicie o mnie coś wiedzieć – lubię jeść, bardzo lubię gotować, ale nie umiem. Jak to? Ano tak to, że, tak jak w życiu  -lubię eksperymentować i robić po swojemu i to samo tyczy się kuchni. Skutkiem czego jest to, że niewiele potraw jest zjadliwych, a moja dieta jest dosyć prosta, żeby nie powiedzieć nudna i opiera się na gotowanych warzywach, kaszy i zupie. Dlatego tez, gdy nadarzyła się okazała zostać testerem cateringu dietetycznego Sportfoodbox – od razu się zgodziłam. Dieta, którą testowałam to Wege Fit 2,000 kcal.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dzień pierwszy:
Śniadanie: Naleśniki z serem i owocami – 432 kcal
Drugie śniadanie: Koktajl migdałowo – truskawkowy – 272 kcal
Obiad: Tikka masala tofu z grillowanymi warzywami i ryżem – 646 kcal
Podwieczorek: Muffiny jajeczne z papryka, tofu i pomidorami – 148 kcal
Kolacja: Komosa ryżowa, ryz ze szpinakiem, gruszką i suszonymi pomidorami do tego burak choiggia – 393 kcal.
Kupili mnie tego dnia naleśnikami, które uwielbiam, niestety nie potrafię zrobić (tak, wiem, ciężko w to uwierzyć, ale 20 lat prób o czymś świadczy). Bardzo smakował mi też koktajl, który przywołał smaki dzieciństwa, a dokładniej, kluski z serem, które moja mama polewała sosem truskawkowym – pyszota. Zaskoczyły mnie muffiny, których nie trzeba było doprawiać i były treściwe oraz wilgotne. Ciekawostką dnia był burak choiggia, który jest bratem klasycznego buraka, ale różni się nieco wyglądem i ma łagodniejszy smak.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dzień drugi:
Śniadanie: Orzechowa owsianka z mandarynką – 432 kcal
Drugie śniadanie: Jajko poche z sosem holenderskim na świeżych warzywach – 316 kcal
Obiad: Risotto green curry z kafirem – 656 kcal.
Podwieczorek: Frittata z pieczarkami i pomidorem – 166 kcal.
Kolacja: Rozgrzewająca zupa kokosowa z żółtym curry i tofu – 402 kcal.
Zdecydowany hitem dnia były dania w słoikach, czyli owsianka i zupa kokosowa! Natomiast z risottem była ciekawa sprawa, bo byłam pewna, że kafir był po prostu literówka i chodziło o kefir. Jakie było moje zdziwienie (wspomniałam, że jestem kulinarnym troglodytą), gdy okazało się, że kafir to tajska odmiana limonki, której liście często wykorzystywane są w kuchni – nadając potrawom ciekawy aromat.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dzień trzeci:
Śniadanie: Croissant z twarożkiem białkowym – 480kcal.
Drugie śniadanie: Słupki warzyw z dwukolorowym hummusem – 306 kcal.
Obiad: Tempeh w sosie serowym z makaronem razowym – 650 kcal.
Podwieczorek: Puszysty chlebek bananowy  z serkiem waniliowym – 168 kcal.
Kolacja: Marokańska zupa z ciecierzycy – 396 kcal.

 

Hitem dnia okazał się oczywiście croissant z twarożkiem białkowym, który niestety nie doczekał się zdjęcia, gdyż został przeze mnie zbyt szybko zeżarty. Natomiast ciekawostką był dla nie tempeh, którego nigdy wcześniej nie jadłam. Jak wyczytałam, tempeh powstaje z soi i jest uważany za najzdrowszą potrawę na świecie. Jest alternatywnym źródłem białka, coś jak tofu, ale ma nieco inny smak, bardziej orzechowy i mniej gąbczastą konsystencję. W połączeniu z wyrazistym sosem serowym wypadł rewelacyjnie i myślę, że miłośnicy mięsa również byliby zadowoleni.

 

Plusy cateringu Sportfoodbox
  • smaczne i dobrze doprawione dania (rzadkość wśród cateringów);
  • brak monotonii;
  • wygoda;
  • obsługa klienta – wszelkie zmiany są sprawnie wprowadzane;
  • wartość kaloryczna każdego posiłku;

 

Minusy cateringu Sportfoodbox
  • plastikowe opakowania, ale starają się to, co mogą podawać w słoikach;
  • brak rozbicia na makro (ale dietę przygotowuje technolog żywności, która pilnuje, by była ona wartościowa i dobrze zbilansowana)
  • brak diet dla osób z cukrzycą i alergiami pokarmowymi (tu wiem, ze to ma się w przyszłości zmienić).
Czy polecam catering Sportfoodbox?
Tak, zdecydowanie warto spróbować- nawet opcję testową na 1 dzień, bo zupełnie szczerze jest smacznie i wygodnie. Wiadomo, ze są dania, które nie zawsze trafią w nasze gusta, ale z wyjątkiem selera, którego nie znoszę, wszystko mi smakowało, a kilka dan po prostu zachwyciło.
Jeśli macie ochotę skorzystać z ofert Sportfoodbox, łapcie mój kod rabatowy – zawsze to kilka groszy w kieszeni: CHŁ45354.
Ocena: 4/5.
*Dodam, że część ekipy, która testowała ofertę Sportfoodbox zdecydowała się przedłużyć współpracę, także to nie tak, że tylko ja byłam zadowolona.

Test cateringu Wygodnadieta