Test cateringu Wygodnadieta

Cześć, z tej strony Agnieszka, autorka tego bloga i matka chrzestna Stefana i Krystyny. Dzisiaj post z serii osobistych. Jak pewnie wiesz, a jeśli nie wiesz, bo jest to Twój pierwszy post na moim blogu – jestem instruktorką fitness, wirtualną asystentką, wegetarianką, osobą wiecznie zabieganą i kulinarną łamagą. Na dodatek jem dosyć wybrednie i mam „jedzenowe fazy”, tj. jak coś mi zasmakuje, mogę to jeść codziennie, przez kilka miesięcy,  albo i dłużej. I generalnie, im coś jest łatwiejsze do zrobienia, tym lepiej. Ale lubię smaczne, wyraziste, i dobrze doprawione potrawy (kilka, z moich autorskich przepisów, znajdziesz nawet na tym blogu w sekcji kuchnia).

Dlatego też, kiedy odezwała się do mnie Olga z Wygodnadieta.pl odnośnie współpracy polegającej na przetestowaniu ich oferty, od razu się zgodziłam. Po wszelkich uzgodnieniach, skontaktowała się ze mną dietetyczka z wygodnadieta.pl, zapytała o tryb życia, wymiary itp. i pomogła dopasować dietę. Zdecydowałam się na dietę wegańską, 2000 kcal, i mimo że jem produkty nabiałowe, byłam ciekawa, czy dieta wegańska może być smaczna, i sycąca.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


Dzień pierwszy:

Śniadanie: Meksykańska sałatka z dipem z awokado oraz wegańska frittata z fasolką szparagową i szpinakiem.

Drugie śniadanie: Jogurt kokosowy z gruszką i płatkami owsianymi.

Obiad: Gulasz curry z czerwoną soczewicą podany z plackami ziemniaczanymi oraz surówką z kiszonej kapusty i marchewki.

Podwieczorek: Pudding z tapioki z musem mango.

Kolacja: Sałatka makaronowa z seitanem, brokułem i oliwkami.

Zdecydowanie najlepszy okazał się pudding z tapioki, wegańska frittata z fasolką i szpinakiem oraz, o dziwo, placki ziemniaczane, których do tej pory nie lubiłam.
Rozczarował mnie jednak seitan. Pierwszy raz jadłam ten zamiennik mięsa, który pozyskiwany jest z mąki, i zdecydowanie nie jest to coś, do czego wrócę.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


Menu drugiego dnia prezentowało się następująco:

Śniadanie: Hummus z dynią i czarnuszki podany ze słupkami marchewki i kalarepki oraz pieczywem (wafle ryżowe).

Drugie śniadanie: Czekoladowy gryczany deser z sosem wiśniowym.

Obiad: Kotleciki z kalafior podane z kaszą jaglaną oraz sałatką z ogórkiem, pomidorkami koktajlowymi i ziołowym dressingiem.

Podwieczorek: Sajgonki z warzywami i pikantnym sosem z bazylią.

Kolacja: Duszona modra kapusta z grochem, suszonymi pomidorami i grzybami.

Zdecydowanym hitem tego dnia były sajgonki! Absolutna rewelacja! A ten sosik bazyliowy – kosmos! Rozczarował mnie natomiast deser gryczany, ale być może dlatego, że nie podeszła mi kasza gryczana na słodko.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.



Trzeci dzień był zdecydowanie najsmaczniejszy i prezentował się tak:

Śniadanie: Kokosowo-jaglane kulki podane z musem rabarbarowym oraz quiche gryczany ze szpinakiem, pomidorami i pieczarkami.

Drugie śniadanie: Smoothie z truskawkami i miętą.

Obiad: Pad thai z tofu podany z brokułem gotowanym na parze z sezamem.

Podwieczorek: Kuskus z pieczonym bakłażanem, cukinią, marchewką i zielonym groszkiem.

Kolacja: Pomidor faszerowany soczewicą, kaszą bulgur oraz kukurydzą.

Moje serce skradły kulki jaglane, co jest o tyle zaskakujące, że ja nienawidzę kaszy jaglanej, wszelkie poprzednie próby jej spożycia kończyły się fiaskiem, a dokładniej, koszem. Połączenie ich z lekko kwaskowatym musem z rabarbaru było również, niezwykle ciekawym i fajnym połączeniem. Równie smaczny okazał się Pad Thai, którego, przyznam, nigdy wcześniej nie jadłam. Również sałatka z kaszy kuskus była bardzo smaczna, a doprawienie jej kolendrą było dla mnie nieoczywistym, ale fajnym, nadającym rześkości zabiegiem. Smoothie również pozytywnie zaskoczyło i przyznam, że nie wpadłabym na to, że połączenie truskawek i mięty, może wyjść tak orzeźwiająco i smacznie.


Plusy cateringu  wygodnadieta.pl:
  • nie trzeba gotować,
  • posiłki są ciekawe, wręcz nieoczywiste i można się kulinarnie zainspirować,
  • kurier jest o czasie,
  • posiłki są świeżo przygotowane,
  • dieta jest zbilansowana i dopasowana do naszego trybu życia.


Minusy cateringu Wygodnadieta
  •  brakowało mi zup;
  •  niezbyt ekologiczne rozwiązanie, związane z ilością plastiku;
  • zbyt mało doprawione dania 
  • zbyt przekombinowane potrawy

     

    Czy polecam korzystanie z cateringu dietetycznego Wygodnadieta?
    Można spróbować, ale uprzedzam, że ze względu na bardzo łagodne doprawienie, czy też dobór dań – może nam nie zasmakować i wydawać się nieco dziwaczne. Miała kilka swoich smaków, niestety wiele dan wylądowało w koszu, bo nie nadawały się do jedzenia. Także można, ale czy warto – decyzję zostawiam Wam. 
    Ocena: 2/5.