Starcie gigantów.

Jemy oczami. Jest to niezaprzeczalny fakt. Potrawa ładnie zaprezentowana smakuje zdecydowanie lepiej niż chaotycznie rzucone składniki. Bywa też tak że wygląd danej potrawy- na zdjęciu/opakowaniu/w reklamie ma się nijak do rzeczywistości oraz smaku.

To że pizza potrafi przyprawić o orgazm (no może lekkie przegięcie 😉 to niezaprzeczalny akt. Ale musi być zrobiona z dobrej jakości składników, odpowiednio doprawiona i wypieczona. Nie ma tu żadnych półśrodków.

Ale co jeśli nie mamy czasu czy też ochoty na bawienie się w Master Chef? Czy oferta discountów stanie na wysokości zadania?

Na pierwszy ogień testów idą pizze mrożone z Biedronki (9,99)  i Lidla z Tygodnia Włoskiego (6,99).

lidl-300x225 Starcie gigantów.

Pizza jest pyszna! Śmiało może konkurować z produktem pizzerii. Dobrze doprawiony sos, sera naprawdę dużo. W smaku wyrazista a zapach- tylko idealnie dopełnia całość :). Minusem to że szybko się kończy ;).

lidl-300x225 Starcie gigantów.

Tutaj było już ciut gorzej. Skład zacny: prosciutto i mozzarella. Ale efekt tego połączenia jest dosyć mdły. I w połączeniu z łagodnym sosem pomidorowym wszystkie smaki się ze sobą zlewają. Plus za cienkie ciasto i sporą ilość sera, ale minus za smak. Pozycja serowa zdecydowanie lepsza.

 

lidl-300x225 Starcie gigantów.

No i tu przyznaje jest sztos! Jeśli lubicie czasem zjeść pizze z Pizza Hut to to jest świetna imitacja za znacznie niższą cenę. Pizza jest niewielka ale bardzo sycąca. Oprócz smacznego sosu pomidorowego, salami i sporej ilości sera jest coś co foodies pokochają- ser w brzegach! Może nie wylewa się na łokcie jak na obrazku ale zdecydowanie tam jest.

Jeśli miała bym jeszcze raz kupić mrożonki to wahałabym się miedzy Quattro formaggi z Lidla i Pan Pedro z serem w brzegach by Biedronka.

ps. Aczkolwiek przyznaje że po 3 dniach jedzenia mrożonych pizz marzą mi się WARZYWA! 😉